Początek maja należał do dwóch scen w Europie - Polski i Niemiec, to był kibolski finisz.
Co do derbów Krakowa. Byłem zaskoczony konkretnie! Poczułem na nich, że Polska Kibolska ma się świetnie. Szczególnie w chwilach, gdy cały stadion, wraz z dziadkami i dziećmy wyzywał gości. Niektóre przyśpiewki naprawdę po bandzie, ale taka jest krakowska rzeczywistość. Obie strony próbowały podjąć walkę na trybunach. Najwięcej roboty to miał spiker ze swoimi apelami i uciszaniem publiczności. Ciśnienie było duże.



