Pierwsza runda PO2012 praktycznie za nami. Znamy już 7 z 8 półfinalistów swoich konferencji. Ostatniego a zarazem rywala San Antonio poznamy najpóźniej dzisiaj. Będzie to ktoś z dwójki Memphis- Los Angeles Clippers. Z serii którą naprawdę warto było śledzić, bo była cholernie wyrównana ze zwrotami akcji i bardzo zaciętymi końcówkami. Dzisiejsze spotkanie prawdopodobnie nie będzie także odbiegało od takiego scenariusza...
Rozegrał się duet podkoszowych Grizzlies Randolph - M. Gasol i ciężko jest ich będzie zatrzymać. Tym bardziej, że Griffin to nie jest jakiś wybitna jednostka jeśli chodzi o defensywę. Kenyon Martin to zawsze był dobry obrońca, ale on jak widać w dwóch ostatnich spotkaniach także nie za bardzo potrafi powstrzymać Z-Bo czy Marca. Jeśli Memphis awansują także Spurs będą ponownie mieli problemy z wysokimi, a taka para naprawdę będzie mocno elektryzowała. Grizzlies wywalili SAS w poprzednim sezonie, więc zapowiadałoby się cholernie ciekawie. Oczywiście ja stawiam dzisiaj na Niedźwiadki. Potrafili wrócić do gry mimo, że przegrywali 1-3 w serii. Mają mecz u siebie, duet Gasol-Randolph robiący ostatnio kapitalną robotę + Gaya jako lidera, a Clippers mimo wszystko mają problem z urazami sowich liderów, które z pewnością ich lekko hamują i wprowadzają lekki dyskomfort.
Przechodząc do półfinałów:
Boston(5)-Philadelphia(8)
Prawdę mówiąc widziałem tu parę Chicago- Atlanta, ale wyszło jak wyszło. Phila wykorzystała w pełni urazy liderów Bull- Rose'a i Noaha, do tego tragiczną grę w ostatnim spotkaniu Boozera i wyeliminowała jedynkę NBA po sezonie zasadniczym. Sensacja jest choć to głownie przez urazy i podłamanie psychiczne w obozie Byków. To może nakręcić 76'ers bo talentu im także nie można odmówić, a wręcz jest tam go naprawdę sporo.
Boston miał swoje problemy z urazami, podobnie jak Atlanta. Jednak lepiej sobie z tym poradził, a przede wszystkim miał liderów w osobach Rajona Rondo i Kevina Garnetta. To co wyrabia KG to ogólnie koszykówka na najwyższym możliwym poziomie. Nie uwierzyłbym, że Kevin będzie potrafił grać jeszcze na takim poziomie.
Boston prowadzi już po pierwszym spotkaniu, gdzie z pewnością wykorzystali swoje doświadczenie i potrafili odrobić straty i wyrobić sobie końcówkę, która pozwoliła im wygrać Game1. Ten mecz pokazał, ze ta seria może być bardzo zacięta. Nie w tym sensie, że będzie 7 spotkań bo w to nie wierzę, ale każde spotkanie powinno być zacięte do ostatnich sekund i wyniki końcowe mogą oscylować właśnie w takich rozmiarach jak pierwsze spotkanie. Osobiście stawiam na Boston w 6 grach, a później jeśli Boston upora się z mniejszymi urazami, może być ciekawie w Finale Konferencji.
Miami(2)-Indiana(3)
Ciężko tu nie typować zwycięstwa Żarów. Indiana robiła ogromny postęp. Jednak to nie jest jeszcze ich czas. Młodzi zawodnicy jak Hill, Collison, George czy Hibbert muszą nabrać większego doświadczenia i oby robili to razem w przyszłym sezonie w ekipie Pacers. Niby Indiana ma odpowiedzi na trio Miami- jednak mimo wszystko ciężka praca przed Georgem i Grangerem aby zatrzymać Wade'a i Jamesa. Pewną przewagę mają na jedynce gdzie dobrze wygląda duet Collison- Hill czy na 5 gdzie Hibbert będzie miał przewagę nad Boshem czy pewnie oddelegowanym do jego krycia Haslema, ale to chyba za mało na dzień dzisiejszy. Stawiam na Miami w 5 grach.
Zachód. Oklahoma(2)-LA Lakers(3)
Z pewnością także ciekawa para. Faworytem jest Oklahoma. Lakers żeby ich wyeliminować potrzebują w pełni zaangażowanych w każde spotkanie Gasola, Bynuma i Metty World Peace'a. Jeśli to wypali a swoją robotę będzie robił Sessions czy trio z ławki Barnes-Hill-Blake to jestem w stanie uwierzyć, że Lakers stać na wszystko. O Kobe się nie martwię, nigdy o jego podejście się nie martwiłem bo jakby nie był postrzegany to on akurat zrobi wszystko, żeby drużyna grała jak najlepiej i osiągała jak najwięcej. O resztę się martwię, bo widziałem jak potrafią udawać pełne zaangażowanie w serii z Denver. Bynum i Gasol to powinien być duet dominujący co tu ukrywać praktycznie nad każdym. Wychodzi z tym różnie. Seria z Thunder tego im nie wybaczy i to po prostu nie przejdzie. Jeśli chodzi o Mette to będzie prawdziwa niewiadoma. Ja uwielbiam Rona, ale boję się, że coś mu może odwalić mimo wszystko, a pokazał w ostatnim spotkaniu jak potrafi nadal świetnie bronić i zatrzymać praktycznie każdego, kto zostanie mu przydzielony do krycia.
Teraz będzie miał kogo pilnować, bo Durant to maszyna do zdobywania punktów, podobnie jak Harden, a nie trzeba dlaeko szukać co odwalił Ron-Ron w ostatnim spotkaniu. Publika w Chesapeake Energy Arena wybuczy go niemiłosiernie przy każdym kontakcie z piłką i oby to wytrzymał i przełożył to na jeszcze lepszą defensywę. Ogólnie trio Westbrook-Harden- Durant wygląda cholernie groźnie i ktoś do 2 Kobe-World Peace musi dołączyć aby dobrze zatrzymać te trio. Nie bardzo widzę tu Sessionsa, raczej chętniej zobaczyłbym Barnesa przez większą ilość minut. Ostatnia sprawa to Gasol i Bynum muszą regularnie notować spotkania jak te najlepsze z serii z Denver, bo to oni mogą zrobić przewagę na korzyść Lakers. Mimo, że defensorów przeciwko sobie będą mieli naprawdę najlepszych z możliwych- Ibaka/Perkins.



