Nerwówka jest jak cholera, ale dzisiaj i wczoraj wieczór to już wyjątkowo. Boję się jak nie wiem. Miałem nawet koszmar (ponad tydzień temu) związany z finałem - 2:2 po dogrywce i w karnych wygrała Che... nieważne. Potem był lepszy sen - triumf Bayernu
Mentalnie mimo wszystko jestem przygotowany na mecz
Troszkę nie podoba mi się też buta niemieckich mediów. Więcej pokory panowie. Dobrze, że chociaż oba kluby zachowują się pod tym względem z należytą klasą i wypowiadają się z szacunkiem.
Marzenie może się spełnić. Już od połowy poprzedniego sezonu wszystko było przygotowane pod ten mecz - rozpaczliwe próby uratowanie LM, awans dopiero przez kwalifikacje, następnie nacisk na LM i stopniowe eliminowanie kolejnych rywali. Stało się. Są tam gdzie być powinni.
Piąty puchar to byłoby coś. 11 lat czekam.



