Re: Finał LM 2011/2012 Bayern Monachium - Chelsea Londyn

Awatar użytkownika
Kamil232
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8989
Rejestracja: 15 kwie 2005, 13:51
Reputacja: 262

Re: Finał LM 2011/2012 Bayern Monachium - Chelsea Londyn

Post autor: Kamil232 » 20 maja 2012, 16:48

Po pierwsze nie wiem skąd bierze się to hasło o najsłabszym triumfatorze LM od wielu lat. Nie wiem z czego to wynika patrzącpo niektórych nickach może stąd, że niektórzy 2005 roku jeszcze nie pamiętają, a inni pewnie z powodu słabej pamięci. Tak więc chciałem wszystkich poinformować, że słabszym triumfatorem od Chelsea był Liverpool Football Club. Tam biegały takie "tuzy" jak Dimi Traore na lewej obronie, Finnan na prawej czy Baros w ataku. Chelsea może nie grała porywająco, ale jednak piłkarzy to od tych Liverpoolskich ma mimo wieku o klasę lepszą. Więc słabsi od tamtego LFC na pewno nie są.

Powiem tak. Rację mają Ci, którzy twierdzą, że w ostateczności szczeście w piłce wychodzi na zero. To co przez parę ładnych lat, brakowało Chelsea farta choćby gol widmo, tak to w tym sezonie dostali z nawiązką. Nieprawdopodobne to co się wydarzyło, po takich półfnałach i finale zgarnąć trofeum Bóg postanowił sobie z wszystkich zadrwić. Oczywiście nie mam zamiaru pisać, że to wszystko opierało się na farcie, bo tak nie było. Chelsea pomogła szcześci, dała z siebie wszystko, wycisnęła maxa jak napisał Sznajder. Wiedziała, że nie jest w stanie grać porywające piłki i do przodu, widać to było choćby w lidze, gdzie jak tak tylko próbowali to dostawali bęcki jak choćby od Newcastle. Więc się cofnęli, zaczęli grać z kontry i dobrze, tak też trzeba umieć. Świetnie Di Mateoo ich nauczył bronić, to przesuwanie, ustawienie. Po prostu niebo a ziema w porównaniu do Wijasza Boasza. Zachował się menadżer bardzo rozsądnie i każdy myślący trener by tak zrobił. Jak zwykle Visca fani nie uznają niczego innego prócz grą ofensywną, kto tak nie gra nie zasługuje. Bronić też trzeba umieć, grać z kontry też trzeba umieć. To jest piękne w futbolu, to właśnie tworzy piękną futbolu, bo gdyby było tak jak co niektórzy chcą, to już przed meczem byśmy wiedzieli kto wygrał i nie byłoby co oglądać. A tak ten sezon obfitował w niesamowite wydarzenia. Szkoda tylko jednego, że QPR nie dowieźli na Etihad swojego wyniku.... :P

Jeśli chodzi o okoliczności przegranej. To cóż nie ma nic lepszego niż przegrana Niemców w takich okolicznościach, a niech płaczą Icki też płakały jak ich, ich dziadkowie rozstrzeliwali. To zawsze Niemaszki tak wygrywały, to oni słynęli z tego co by się nie działo to wygrają. A tutaj odwrotnie, jakby się czuło, że to jest wieczór Chelsea. Po golu Mullera tak czułem, że to jeszcze nie koniec. I Drogba spisał się wybornie. Życzyłem temu sukinsynowi tego pucharu. Jest nurek, ale jest i był świetnym piłkarzem. Zawsze się tego gościa najbardziej obawiałem, co by się nie działo to ten typ mógł zrobić coś z niczego. A to w 90 minucie na Goodison walnąc z 30 metrów taką bombę, że zapewniał zwycięstwo zespołowi, a to przepchnąć się, a to walnąć z głowy, a to wkręcić rogala. Z każdego miejsca na boisku ten typ był niesamowicie groźny. Zawsze go niezwykle ceniłem i cieszę się, że to tak się ułożyło(że to on strzelał decydującego karnego), całą swoją karierą na to zasłużył.Podobnie jak Lampard. Terrem'u tego nie życzyłem bo każdy dobrze wie, że swoim zachowaniami boiskowymi i pozaboiskowymi na to nie zasłużył. Ale cóż zawsze musi być jakaś łyżka dziegciu :?

A wracając do Niemców to sami są sobie winni, że mają przegrane pokolenie. Było się nie bawić w multi-kulti i ściągnie taniej siły roboczej do kraju. Aryjska rasa się rozmyła, przejęli geny innych narodowości i już nie każdy ma ten gen zwycięstwa, gen pracowitości, gen odporności. Powiedzenie Linekera, że na końcu zawsze wygrywają Niemcy można odłożyc do lamusa.

Wróć do „Puchary Europejskie”