Jesli chodzi o zalozenia to mowisz o Mikroekonomii, ktora do dzisiaj uwazam za durna z tym calym ceteris paribus:)RealFan pisze:Zgadzam się z Tobą Kuba. Z pewnymi uwagami, że np. nauka takiej makroekonomii o ile może być podstawą dla dalszej edukacji, o tyle sama w sobie jest mało wartościowa. Cała opiera się mnóstwie założeń, często ze sobą sprzecznych i nie pasujących do rzeczywistości. Na uczelni tej dalszej edukacji nie uświadczysz. Będą przez pięć lat gadać to samo.
Znajomosc makro jest moim zdaniem kluczem do zrozumienia tego co sie dzieje chocby w polityce, jest bardzo spojna i opiera sie na rzeczywistosci.
Jedyny problem polega na tym, ze Makro dopuszcza roznoraka interpretacje tego co sie dzieje i roznorakie rozwiazania - podobnie jak zycie - i przez to ciezko stwierdzic, ktore jest najlpsze w danej sytuacji.
Bez kitu. Niewiele bylo przedmiotow w mojej edukacji, ktorych uczenie sie sprawialoby mi taka frajde... (i niewiele bylo takich przed egzaminem z ktorych trzaslem porami mimo, ze bylem bardzo dobrze przygotowany).
Jeszcze wracajac do pierdol... dla mnie zawsze najgorsze bylo to co wydawalo sie mega proste i logiczne ale napisane w sposob skomplikowany... ale co sie okazywalo. Kiedy chcialem to wytlumaczyc swoimi slowami w sposob prosty, to za cholere nie moglem sobie z tym poradzic.
Rozumiesz cos intuicyjnie, ale ciezko to wytlumaczyc.
I najbardziej zaskakujace, kiedy cos co wydawalo mi sie kompletna nieprzydatna pierdola kiedys mi sie pozniej przydawalo



