Oto bardziej szczegółowe informacje ze wczorajszego etapu i o faworytach.
Ostatni raz etap, a przy okazji i cały wyścig kończył się we Florencji w 1989. Była to również jazda indywidualna na czas. Wygrał ją w imponującym stylu Polak Lech Piasecki, pokonując drugiego na mecie, sławnego Greg'a LeMond'a o przeszło minutę!
Tym razem, po 16 latach najlepszy okazał się w tym pięknym mieści Amerykanin David Zabriskie. Ma on polskie korzenie. Jego przodkowie - Zabrzeżyńscy byli jednymi z pierwszych Polaków w Ameryce. Później trudne dla obcokrajowców do wymówienia nazwisko zmieniono na Zabriskie.
Nieco niespodziewanie, najlepiej z faworytów do zwycięstwa w całym wyścigu wypadł Ivan Basso(2. miejsce / +17"). Tym samym mieliśmy na czele tego etapu dwóch kolarzy duńskiej grupy CSC.
Tuż za nim uplasował się Paolo Savoldelli (Discovery) (+44" do Zabriskie'go i 27" straty do Basso).
Zdaje się, że pierwszoplanowej roli nie odegra we Włoszech Ukrainiec Honczar, który, choć uchodzi za jednego z najlepszych specjalistów od jazdy indywidualnej na czas był dziś 5. i stracił 51" do zwycięzcy i 34" do Basso. Na dokładkę nie zanosi się na to, by Ukrainiec miał brylować w górach, bowiem już wczoraj stracił półtorej minuty do Cunego.
Warte uwagi jest chyba 10. miejsce Danilo Di Luci, który wypadł w czaówce wybitnie, jak na zawodnika specjalizującego się w klasykach. Cóż, różowa koszulka dodaje sił.
Dość przyzwoicie wypadli liderzy ekipy Liquigas - Garzelli i Cioni, uzyskując taki sam czas (Garzelli 11. i Cioni 12. miejsce; 1'56" do Zabriskiego i 1'39" do Basso.)
Natomiast o strategii grupy Lampre można delikatnie powiedzieć, że nie postawili na czasówki. Zobaczymy, może Simoni i Cunego wypadną lepiej w górach. Próby w Toskanii nie zaliczą jednak do najlepszych - Damiano Cunego był 16. i stracił 2'24" do Zabriski'ego i 2'07" do Basso. Zaś Gilberto Simoni zajął 23. lokatę ze stratą 2'52" do triumfatora tej samotnej próby i 2'35" do Basso.



