Nie, nie i jeszcze raz nie. Piłka Salpinigidisowi odleciała tak, że zanim dobiegłby do piłki to obrońcy zdążyliby wrócić, a jak nie to na pewno niemiałby czystej sytuacji. Szczęsny jakby umiał się zachować to nie skosiłby go w tej sytuacji. Co do bramki - zawinił. On widząc lecącego Wasyla nie powinien się rzucić na tą piłkę.sickstick pisze:Z kolej paradoksalnie przy karnym uratował nam mecz (głównie dzięki Tytoniowi), bo gdyby 'puścił' napastnika, to byłoby 1:2 i nawet mimo przewagi jednego gracza nie wjechalibyśmy już na remis
Bez dwóch zdań brakowało tych dwóch świeżych piłkarzy.



