To, że pachniało w pewnym momencie porażką też jest poniekąd winą Smudy. Na podsumowanie jego roboty przyjdzie czas po Euro, zgadzam się, ale dzisiaj tak jak napisał Doktor popełnił karygodny błąd bo nie ma jak dla mnie żadnego logicznego wytłumaczenia braku zmian. Pomijam już to, że na drugą połowę wyszła inna drużyna, bez tej woli walki i obłędu z pierwszych minut, może to kwestia zmęczenia ( z drugiej strony już nie przeginajmy, jakie by nie było tempo to nic nie usprawiedliwia braku sił po 40 minutach a zwolniliśmy grę już od strzelenia bramki czyli 17 minuty) a może złego nastawienia i braku motywacji, przeświadczenia, że tak fajnie sobie gramy, Grek dostał czerwo to mecz wygrany. Siedliśmy kondycyjnie? Zdecydowanie. Gra z przodu w drugiej połowie zupełnie się nie kleiła? Nic a nic. Kilku graczy słaniało się na nogach? Jak najbardziej. Prosiło się o zmiany, nie mówię, że musiał wejść koniecznie ten czy tamten ale trzeba było reakcji z ławki, bodźca, próby odwrócenia wymykającego się nam z rąk meczu, który gdyby nie Tytoń zakończyłby się kleską. Smuda miał karty w ręku ale ani nie improwizował/blefował próbując zgarnąć całą pulę i wchodząc all in jak Grecy wyrównali a my mieliśmy wciąż 11 graczy ani nie spasował stawiając zdecydowanie na obronę i usiłując ciągnąć ten wynik do końca, on nie zrobił zupełnie nic zachowując się jak kretyn trzymając wszystkie karty w ręku jak nieobecny albo ogłupiały do samego końca i nie robiąc z nimi nic do ostatniego gwizdka. Przykre ale pomijając to co zrobił z tą kadrą przez te lata i to, że stworzył ją tak jak chciał, to jego rola dziś sprowadziła się do ustalenia wyjściowego składu. W meczu otwarcia już nie uczestniczył i Polacy grali bez trenera.rzeznik pisze:Koko spoko, Doktor, jak teraz wyjdziemy z grupy, to będziesz tego Smudę wychwalał pod niebiosa. Nie ma się czym przejmować, remis nie jest złym wynikiem (zwłaszcza, że pachniało porażką w pewnym momencie), chociaż rozumiem, że na gorąco po meczu nie zawsze się udaje zachować spokój![]()



