Chyba nikt nie ma teraz wątpliwości, że gadka o wysokim kontrakcie Silvy jest spowodowana tylko tym, że Barcelona, co to kupuje kogo chce, i Rossell, który kupuje kogo chce, przegrała rywalizację o piłkarza z PSG i trzeba jakoś wytłumaczyć wpadkę transferową. Jakby Barcelona była w stanie go ściągnąć do siebie, to dałaby mu odpowiednie pieniądze, bo Silva na nie zasługuje. Magia klubu tym razem jednak nie podziałała, a Sandro Rossell, ten "genialny" negocjator, który po odrzuceniu oferty na X milionów składa kolejną na X minus pięć milionów, zaliczył dużą wpadkę. To już nie jest "mes que un negociador".
Co do okienka - w Mediolanie wrze, kibice są wściekli, moi znajomi wspominali mi o możliwym proteście pod via Turati, bo miejscowi kibice szykują się na zademonstrowanie władzom klubu tego, co myślą o ich polityce. Ja komentować sytuacji nie zamierzam, bo przewijające się kwoty, za które Brazylijczyk miałby zostać sprzedany, są tak astronomiczne, że można za nie przebudować zespół. Nie zaskoczy mnie to, że teraz sprzedamy genialnego piłkarza, by na parę pozycji przez lato ściągnąć paru bardzo dobrych. Słabszych, ale tak licznych, że zespół będzie jeszcze lepszy. Wszystko w rękach Berlusconiego, odejście Thiago Silvy ocenię przez pryzmat przeprowadzonego mercato, które obecnie zapowiada się bardzo źle. Nie raz jednak miało być cudownie i było fatalnie, jak miało być fatalnie i było świetnie.



