W tym meczu gra cała gama zawodników: mamy McGivena, Łoltera ("s" na końcu ciężko wymówić), raz na boisku pojawił się Roy Keane, a nawet jest mały Einstein.
Sędziowanie pominę, bo naprawdę gwizdanie wszystkiego mi się nie podoba.
Ps: przed chwilą pojawił się święty Iker



