Krajobraz po bitwie. Wczoraj już nie miałem sił nic napisać więc naskrobię coś teraz. Tak jak powiedział Vieira, polscy kibice nie zasłużyli na taką postawę piłkarzy i odpadnięcie w takim stylu. Ci którzy życzyli katastrofy tej drużynie mają swoją chwilę triumfu, oby to był początek jakichś zmian.
Jakoś tak jednak cholernie smutno bo Polska potrzebowała tego sukcesu, wbrew temu co się wydawało Euro na razie daje radę i pod względem sportowym i organizacyjnym. Tak, możecie psioczyć na pikników, których pełno bo to wszystko to tylko pospolite ruszenie, za 3 miesiące jak będziemy grać z Kazachstanem czy Mołdawią większość nawet nie będzie o tym wiedziała. Mimo wszystko jakoś tak jednak przyjemnie jak zdziera się pysk stojąc wśród 100 tysięcznego szalejącego biało-czerwonego tłumu i wręcz można dotknąć jak nadzieja i wiara w sukces w nim pulsuje. Podczas tego turnieju a już szczególnie po meczu z Rosją wytworzyło się coś dobrego wokół tej drużyny, coś co miało miejsce wokół reprezentacji '74 o czym opowiadał mi mój ojciec. Atmosfera sukcesu i wiary w wielkie rzeczy. Oczywiście to nieporównywalne drużyny ale oczekiwania wobec nich też były inne. Tu w przypadku awansu (prawie) cała Polska, która wkręciła się w Euro by eksplodowała. Chciałem to zobaczyć i chciałem w tym uczestniczyć, niestety nie było nam dane i zapewne już nigdy nie będzie bo taki turniej w Polsce się najprawdopodobniej nie powtórzy.
Można i trzeba krytykować Smudę. Zawiódł kompletnie. Dostał wszystko, kadrę, o którą się dopominał, czas, spokój, naturalizowanych Polaków na pozycjach, które chciał obsadzić, podczas Euro także całą Polskę, która dopingowała zespół jak potrafiła. Zawsze Smudę uważano za farciarza, gościa, który ma poważne braki w warsztacie ale potrafi coś wykrzesać z drużyn teoretycznie słabszych. Nauczyć ich gry odważnej, bez kompleksów i bez strachu, dodatkowo gwarantującej thrillery i niezapomniane emocje. Z Rosją i Grecją emocje może i były ale Franz chciał tych dwóch remisów bo mieliśmy wygrać z Czechami. Wczoraj okazało się, że największe kompleksy i najbardziej zesrany był on sam. Ze szkoleniowca, który lubował się w graniu do przodu i zawsze słabo bronił sam z siebie zrobił gościa, który za wszelką cenę chce nie stracić. Wczoraj musieliśmy wygrać a cały mecz miałem wrażenie, że nadrzędnym celem było nie stracić bramki. Nawet jak tę bramkę już straciliśmy to nie widziałem pomysłu jak zareagować, tej furii, którą pokazali Ukraińcy po straconym golu ze Szwecją, wczoraj był marazm i brak wiary, że da się to odwrócić, nie udało się w 25 minut to się nie uda i później.
Akurat paradoksalnie na pozycjach, na których tak się dopominano o Żewłakowa i Boruca nie trzeba się było za bardzo martwić. Jeśli można mówić o kimś w kategorii wygranego tych mistrzostw to jest to na pewno Tytoń. Wskoczył do składu, zrobił swoje, nie ma się o co do niego przyczepić, Boruc nic by tu nie zmienił. Perquis z kolei był jednym z najlepszych w naszych szeregach podczas Euro, dobrze czytał grę, walczył, wczoraj nawet widząc indolencję z przodu próbował pociągnąć grę. Straciliśmy 3 bramki podczas turnieju, Żewłakow tutaj także nic by nie dał. Polanski, który wzbudzał najwięcej kontrowersji piłkarsko nie zawiódł, był wyróżniającym się zawodnikiem.
Zawiedli za to Ci, w których pokładano nadzieje. Murawski od pierwszego meczu był dla mnie fatalny, Smuda go forował ale wczoraj przeszedł sam siebie i odebrał milionom Polaków nadzieję. Nic nie wskazywało, że to wygramy, to Czesi byli bliżej ale dopóki było 0:0 można się było łudzić i liczyć na jakiś stały fragment albo błąd rywali, po tej bramce mecz się skończył, choć w drugiej połowie w ogóle wyglądał tragicznie. Piszczek, którego wysyłano do Interu, Realu i cholera wie gdzie jeszcze zagrał niezły mecz z Grecją i tyle. Nie wiem czy to Smuda sprawił, że był tak obsrany czy nie wytrzymał ciśnienia ale zarówno z Rosją jak i wczoraj był beznadziejny, serce bolało jak się patrzyło na jego grę. O Obraniaku już chyba powiedziano wszystko. Niestety Smuda pokazał, że nie ma jaj, przywiązał się do Ludo a ten jak zawiódł w pierwszym meczu tak i zawodził w kolejnych będąc świętą krową.
Jest żal, jest i smutek. Nie kupuję żadnego "nic się nie stało" albo "dziękujemy". Nie po tym gównie jakie zaprezentowali Ci kopacze w najważniejszym meczu jaki przyszło im zagrać w życiu w koszulce z Orzełkiem na piersi. Nie przy takim wsparciu kibiców, nie przy takiej atmosferze, nie przy najsłabszej grupie w historii mistrzostw Europy. Litości, to Dania i Ukraina grają w grupie z gigantami, my dostaliśmy WSZYSTKO żeby przejść dalej. Nawet Rosicky wczoraj nie zagrał żeby nam nie utrudniać. Nie po to ludzie drą mordy w deszczu, szyją przez kilkadziesiąt godzin flagę i jak tylko potrafią wspierają tę drużynę żeby w takim meczu Cech się nawet nie zabrudził. Na miłość boską, to my mieliśmy zabijać się żeby wygrać ten mecz i zrobić wszystko w tym celu a to Czesi grali jakby te 3 punkty były im potrzebne jak powietrze. Ten wynik to jest klęska i nie udawajmy, że jest inaczej. Zwyczajnie wstyd. Miało być święto i piłkoszał, jest wkurw i piłkożal. Gratulacje dla piłkarzy i Smudy, prawie wszyscy Polacy dali radę, tylko nie wy.



