Nie wiem kto wierzył, ze mamy super kadrę i trenera. Przed turniejem było wiadomo, że w kadrze jest dobry Szczęsny, Piszczek, Błaszczykowski i Lewandowski a dalej długo długo nic. Ciągle były problemy ze stoperami, ciągle próbowano kogoś nowego, a rywale robili z nich wiatraki. Wspomniany Żewłakow też w ostatnich latach nie nadążał i zawalał bramki. Stąd czekano na przeciętnego Perquisa jak na zbawienie, do którego dopiero w ostatnim czasie dołączył do niego prawy obrańca Wasilewski, ktorego na siłę przekwalifikowano z braku innych stoperów. Środek pomocy też cały czas się zmieniał i nie nikt specjalnie w nim nie czarował, podobnie jak na lewej obronie.Wilmore pisze:Po pierwsze - fajnie widzieć tych, którzy kilka lat temu okazywali swoją piłkarską niewiedzę dopingując Smudzie jako kandydatowi na selekcjonera, a którzy dziś jako pierwsi po meczu pisali, że trzeba go dyscyplinarnie wypierdolić. Takie sytuacje zdarzają się chyba tylko w Polsce - Dyzma polskiego futbolu, człowiek, którego warsztatem trenerskim jest dobre przygotowanie fizyczne i masa szczęścia, dostał zespół na najważniejszą imprezę w historii oszalałego na punkcie piłki narodu. A to wszystko dzięki tysiącom januszy, którzy o piłce pojęcia nie mają i patrzyli na Smudę przez pryzmat bramki z Austrią Wiedeń czy zwycięstwa nad rezerwami City i Juventusu (do przekreślenia).
Po drugie - najpoważniejszymi kandydatami do przejęcia schedy po Smudzie są Skorża z Nowakiem. O ile ten pierwszy daje jakieś nadzieje, to ten drugi... No cóż, po Smudzie wszystko będzie lepsze, ale chyba nie trzeba sięgać po aż takie półśrodki? Jestem zdecydowanie mu przeciwny, zresztą Skorża to też wyjście słabe - już Leo pokazał, że pod wieloma względami w Polsce nie ma trenerów choć porównywalnych z zachodnimi.
Dr.Football1 - chapeau bas. Sęk w tym, że w piłce lepiej jest mieć 11 piłkarzy na "4" w szkolnej skali" niż 2-3 na 5 i 8-9 na 2. Dlatego właśnie te ekipy są od nas lepsze, bo mają kadry bardziej wyrównane. Nie muszą mieć graczy na poziomie LEwandowskiego - wystarczy, że nie mają gorszych od Wasilewskiego, Murawskiego czy Dudki. Dlatego właśnie, co kiedyś dojdzie do niektórych móżdżków, lepiej jest mieć w grupie jedną Anglię i pięć słabych ekip niż Słowenię, Słowację, Czechy - ekipy, z którymi można przy każdej okazji stracić punkty.
My nie mamy wcale tak dobrych piłkarzy, jak wielu sobie uroiło. Balonik został napompowany, futbolowi analfabeci wmawiali sobie, że cała kadra jest wielka dzięki Lewandowskiemu, że Smuda jest super, to teraz jest zonk. Bo nagle wyszło, że nie tylko nie ma taktyki, mentalności, ale i zwyczajnych umiejętności.
Efekt pracy Smudy? Przegraliśmy na początku kadencji z Hiszpanią 0:6. Gdybyśmy dziś z nimi zagrali, wynik byłby podobny. On powinien zostać zapamiętany tylko z tego, że w trakcie jego kadencji do zespołu dołączyły "farbowane lisy", które o klasę przerastają swoich odpowiedników wychowanych w Polsce. Reszta jego dorobku to wstyd.
Tego się można było spodziewać. Clonero- i piwuso-podobni "kibice" będą teraz popisywać się swoją wiedzą o futbolu prorokując, że gdyby zamiast nich zagrali Mierzejewski z Żewłakowem, to byłby awans.Wydawało się, że na Smudę spadną największe pomyje za decyzje dotyczące Polanskiego i Perquisa a ci jednak byli jednymi z najlepszych graczy na turnieju wśród naszych. Trochę przerażające.
Po słabym Euro 2008, entuzjazm opadł i już nawet eliminacje do MŚ oglądało się bez takich emocji jak wcześniejsze eliminacje - w dodatku te eliminacje okazały się najsłabsze w historii. A potem już tylko same mecze towarzyskie, które emocji wielkich nie budziły, no moze kilka z wielkimi rywalami jak np z Niemcami. Ale to tak tylko mecze towarzyskie - wiadomo, ze rywale nie grają na tak wysokich obrotach jak wmeczach o pkt - zresztą sporo z nich to były ugadane remisy - żeby wszyscy byli w miarę zadowoleni.
Samo Euro to jak dla mnie była wielka niewiadoma, nie byłem takim optymistą jak w 2002, 2006 czy 2008. Grecję uważałem za zespół podobny do naszego i że o wyniku zadecyduje dyspozycja dnia i szczęście. Jak zaczęli mecz dobrze, to pamiętając jeszcze mecze chocby z Koreą - zadawałem sobie pytanie jak długo wytrzymają. Jak było 1:1 to byłem ciekawy czy któryś zespół pokaże na tyle charakter i upór, aby doprowadzić do zwyciestwa. Wtedy też trenerzy dokonują kluczowych zmian, które mają przesądzic o wyniku - ale oczywiście nie Smuda. Po meczu nie byłem ani szczególnie zly, ani oczywiście zadowolony. Ale wiara w awans znacznie zmalała. Do meczu z Rosją. Przed turniejem i do ostatniej kolejki chyba wszyscy mieli ustaloną hierarchię siły rywali: 1. Rosja, 2. Czechy, 3. Grecja. Więc po meczu z Rosją było zadowolenie, że udało sie zremisować, bo spodziewano się pogromu. I po tym meczu zaczęło sie właśnie dmuchanie balonu, bo szansa wyjścia z grupy przed ostatnim meczem była duża i wiara w awans większa niż kiedykolwiek. A skończyło się kompromitacją.
Teraz się dowiedzialem, dlaczego była takprzygniatajaca przewaga Czechów w 2 polowie - w przypadku zwyciestwa Grecji nad Rosją remis z nami już im nie wystarczał, musieli wygrać.



