No to już dziś. Kto by się spodziewał kilka lat temu, że w finale będę kibicował Włochom grającym najfajniejszą piłkę na tym Euro. Nigdy nie byłem fanem Italii i Serie A, czasem spodobał mi się jakiś mecz włoskiej drużyny, czasem wolałem żeby to oni wygrali mecz z nielubianą przeze mnie drużyną ale nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się żebym był za nimi całym sercem jak to ma miejsce dzisiaj. I to przeciwko komu, przeciwko Hiszpanom, z którymi sympatyzowałem przez lata zaraz za Holendrami, przeżywałem razem z nimi porażki Raula, Zubizaretty i wielu innych świetnych graczy. Dziś mimo, że doceniam klasę ekipy Sfinksa trzymam kciuki za Włochów bo to co grają na tym Euro mnie urzekło.
Ta drużyna pokazuje to co w futbolu najpiękniejsze. Kolektyw, kreatywność i pasję. Mecz z Niemcami był dzień przed cholernie ważnym dla mnie egzaminem ale obejrzałem go od początku do końca z otwartą mordą. Włosi zagrali kosmos i tylko własnej nonszalancji zawdzięczali nerwy w ostatnich sekundach. Zresztą wściekłość Buffona po przecież wygranym meczu i zapewnieniu sobie udziału w finale też mnie urzekła. Mecz wygrany ale daliśmy dupy, że doprowadziliśmy do nerwów w końcówce, jak chcemy zostać mistrzami to nie może się powtórzyć. Mentalność godna mistrza. Jakże inne podejście niż to co pieprzy Smuda i Błaszczykowski.
Dziś ciężko wskazać faworyta, każdy wynik jest możliwy. Włosi to chyba jedyna drużyna, która nie ma żadnego respektu dla Hiszpanów i jest gotowa postawić jej swoje warunki. Portugalczycy też usiłowali to zrobić i do dogrywki grali bardzo dobry mecz ale mimo wszystko spodziewam się, że dziś Włosi stworzą więcej zamętu pod bramką Ikera niż ekipa Bento. W finale zagrają najlepiej atakująca z najlepiej broniącą drużyną. Świat jednak stanął na głowie bo kto by pomyślał, że tą najlepiej i najefektowniej atakującą będą Włosi a najlepiej broniącą Hiszpania. To także będzie pojedynek wyróżniających się graczy na swoich pozycjach, Iker kontra Buffon, Ramos i Pique kontra stoperzy Juve, w środku pola Xabi, Xavi(ten akurat zawodzi) i Iniesta vs De Rossi, Pirlo i Marchisio.
Włosi zdobyli moje serce ale pytanie czy dadzą radę zagrać jeszcze jeden taki mecz na 150%, chcieć na pewno będą chcieli ale fizycznie mogą już odczuć trudy turnieju. No i nie wiadomo na ile pozwolą im kapitalnie broniący Hiszpanie, nie jest żadnym odkryciem, że nikt ekipie Pirlo nie postawiłby trudniejszych warunków na tym Euro. Obawiam się, że dostaniemy dziś przede wszystkim szachy, obym się pomylił.
No i wyszło, że faktyczną grupą śmierci była grupa C. Tym bardziej żal Chorwatów, ciekawe gdzie by doszli gdyby znaleźli się w innej grupie bo od Hiszpanów i Włochów wiele nie odstawali.



