Mecz mają pod kontrolą, pierwszy kwadrans zagrali w szybkim, tempie, strzelili gola, potem zwolnili i oddali pole włochom, którzy co prawda robią zamiesznaie po tałych fragmentach i strzałach z dystansu, ale Iker znowu jes Święty.
i końcówka piorunująca, to chyba było tak, Iker-Alba-Xavi - sprint Alby i gol
edit: tam chyba jeszcze ktoś był, Cesc ?
Oby to utrzymali



