Niestety, były nadzieje... Ale osobiście miałem obawy, że ten finał będzie wyglądał jak ten ostatnio z udziałem Radwańskiej, gdzie oddała mecz właściwie bez wiary z Azarenką. Dzisiaj z Sereną chociaż podjęła walkę, chociaż po pierwszym secie miałem wrażenie, że będzie dejavu z meczu przeciwko Azarence. No ale jednak brakowało naszej argumentów na serwis tego babo-chłopa... Venus chyba ostatnio ograła, więc nie jest tak, że sobie z tymi silnymi serwisami nie radzi, dzisiaj po prostu zabrakło koncepcji jak to przełamać...
Ogólnie... i tak ogromny sukces Radwańskiej, może drabinka się jej nie co korzystnie ułożyła, bo uniknęła tych bardziej niewygodnych przeciwniczek, ale to nie zmienia faktu, że Agnieszka zagrała bardzo dobry turniej. Straciła szansę na wygraną z Sereną w momencie gdy przegrała własny serwis w kluczowym secie, ale brawa za walkę.
Nie wiem ile prawdy w tej jej chorobie i na ile to poważne, lecz myślę, że nawet w pełni zdrowa Agnieszka, by dziś wcale nie zagrała lepiej.
Co do komentatora, to również podzielam, że irytował jak cholera... Ale później wyciszyłem głos i leciała sobie muzyczka w tle, więc nie wiele więcej mam do powiedzenia.



