Wczoraj nie miałem okazji więc dzisiaj dołożę swoje trzy grosze.
Wielki szacunek i czapki z głów dla naszych siatkarzy za to co zrobili. Jasne, można zawsze znaleźć jakieś wady i kręcić nosem, że albo ktoś odpuścił LŚ albo przeciwnicy mogli być na różnych etapach przygotowań przed najważniejszą imprezą sezonu ale to nie nasz problem i mimo wszystko to był finał LŚ, w którym potrafiliśmy tylko raz wygrać mecz o 3 miejsce a tu wygraliśmy cały finał, w 3 z 4 meczów lejąc rywali do 0. Naprawdę wielka demonstracja siły, spory handicap psychologiczny przed Londynem i co warto dodać kolejny po Pucharze Świata i kwalifikacjach LŚ turniej gdzie wyglądaliśmy świetnie.
Wielki sukces dla polskiej siatki ale na końcowe oceny przyjdzie czas po Igrzyskach i to o czym wspominał bellus, bardzo dobrze, że Anastasi i spółka wyglądają jakby twardo stąpali po ziemi zdając sobie sprawę, że to co nastąpi za kilka tygodni będzie ostatecznym testem. Ogólnie na ten moment trzeba pozytywnie ocenić Włocha, stworzył kolektyw, niekoniecznie wszyscy w tej drużynie się kochają ale widać, że zjednoczeni we wspólnym celu i świadomi własnej wartości a także wielkich możliwości tworzą zespół, świetnie funkcjonującą maszynkę, która po prostu robi swoje.
Decyzje z postawieniem na Bartmana i Żygadłę też trafione, Zibi nigdy nie wskoczy na poziom Michajłowa czy Grozera ale widać, że daje z siebie tej drużynie tyle ile tylko jest w stanie, w przeciwieństwie do Wlazłego, to przy tak dysponowanych partnerach i charakterze Bartmana pozwala nam jakoś spokojniej patrzeć na jego grę na ataku, która jakby nie patrzeć ulega progresowi. Żygadły nigdy nie lubiłem ale trzeba mu oddać, że świetnie odwdzięcza się za zaufanie jakim obdarzył go Andrea, wczoraj kapitalnie rozgrywał. Widać, że jest dobra atmosfera i chemia w tej drużynie ale wszystko w ryzach trzyma Włoch, ma autorytet, on rządzi, on decyduje a siatkarze robią swoje, gra się ustabilizowała na pewnym wysokim poziomie, psychologicznie wyglądamy na mocnych, innymi słowy moim zdaniem wykonaliśmy krok do przodu. Dawno nie widziałem tak mocnej polskiej drużyny w grach zespołowych jak podczas tej LŚ.
Olimpiada rządzi się swoimi prawami, urośliśmy do miana głównych faworytów do złota. Nie ma co się rumienić, w tej chwili mamy drużynę, która jest odpowiednikiem Hiszpanii na Euro, czy Barcelony w Europie rok temu. W teorii jest kilka drużyn, które mogą się nam postawić i pozbawić nas marzeń, Brazylia, Rosja, Włochy, może Serbia ale chyba po raz pierwszy przystąpimy do tak wielkiego turnieju w roli drużyny, której wszyscy będą się obawiać i chcieli uniknąć.
O głowy się nie mamy co martwić, poza sukcesem, indywidualna nagroda np. dla takiego Bartmana może tylko jeszcze mu pomóc, bardziej się martwię o przygotowanie fizyczne. Taka Rosja chyba się nawet nie kryje, że jadą do Londynu po złoto i wszystko pod to podporządkowują, ciężko powiedzieć na jakim etapie przygotowań są albo byli podczas finału LŚ inni przeciwnicy, no i najważniejsze jak my będziemy wyglądać i czy dalej będziemy w takim gazie bo serce na pewno będzie chciało ale organizmu czasem się nie oszuka. A balon będzie z pewnością napompowany do niewyobrażalnych rozmiarów. Nasi jednak obecnie sprawiają wrażenie jakby nie robiło to na nich żadnego wrażenia, przed tym finałem LŚ też otwarcie mówiło się o wygranej, wszyscy widzielismy w jakim stylu to zrobili. Tak więc, pozostaje zaufać Anastasiemu i sztabowi, no i liczyć na sukces jakim będzie medal, jeśli udałoby im się przywieźć złoto a stać ich na to zbudują swoją legendę nie tylko w siatkówce ale w całym polskim sporcie.



