Krzyż i Grodzkie
Co jest ważniejsze w Sejmie: krzyż na ścianie – czy jedno poślęcie siedzące na fotelu? Dla chrześcijanina krzyż – dla ateisty, twierdzącego, że „człowiek jest miarą wszechrzeczy” - Grodzkie.
Ruch Janusza Palikota zagroził pozwaniem do sądu... Sejmu! Za to, że wiszący tam krzyż ich brzydzi.
A jeśli innycxh posłów brzydzi siedzące Grodzkie?
Skoro Grodzkie jest ważniejsze od krzyża – to takie obrzydzenie też jest chyba ważniejsze?
Warto by wystosować stosowny pozew.
Ja piszę otwarcie: mnie Grodzkie brzydzi. Jak sobie pomyślę, jak mu to ucinano... Brrr!...
I nic na to nie poradzę.
http://jkm.nowyekran.pl/post/68548,o-po ... m-grodzkieO poślęciu nazwiskiem "Grodzkie"
Od razu wyjaśniam - krytykom. Nie ma w tym nic personalnego. Ani dogmatycznego. To moje subiektywne odczucie.
Gdyby p.Krzysztof Grodzki zmienił był płeć po cichu (jak to był zrobił - w Bangkoku) i nikomu nic nie mówiąc startował do Sejmu i zostal wybrany - nie byłoby problemu. Problem nie w tym, że ją zmienił - tylko w tym, że Grodzkie o tym rozgłośnie informowało i weszło do Sejmu jako dziwadło. Nie dlatego, że zna się na polityce - lecz dlatego, że jest dziwadłem.
A ja się czuję nieswojo na widok takiego dziwadła - i mam do tego prawo.
Zaznaczam: nie chodzi o to, jak Grodzkie wygląda - tylko o świadomość, kim jest. Ludzie mogą zjeść ze smakiem potrawę, pochwalić - i zwymiotować na wieść, że zjedli potrawkę z łebków szarańczy.
W każdym razie: na pewno są ludzie, którzy zwymiotowaliby, gdyby dotknęło ich Grodzkie. Natomiast nie znam ludzi, którzy by wymiotowali po zetknięciu się z krzyżem.
I tyle.
=====
PS. Teraz sobie jeszcze coś przypomniałem: czytałem o przypadku człowieka, którego uwiódł traswestyta przebrany za kobietę. Miłośc po francusku, oczywiście. Gdy ten człowiek się o tym dowiedział, popełnił samobójstwo!
JKM w najwyższej formie



