Jakbym miał znaleźć jedno słowo jakie przychodzi mi do głowy po dzisiejszej porażce reprezentacji Polski to byloby to słowo "szkoda". Naprawdę szkoda.
W zasadzie cieżko jest szukać usprawiedliwienia dla siatkarzy, ale też ciężko ich krytykować, bo pomimo wielkiej walki po prostu zagrali gorszy mecz. Czego zabrakło? Pewnie wszystkiego po trochu. Dzisiaj zagraliśmy po trochu w bloku, po trochu w ataku, po trochu na zagrywce i przyjęciu. Gdyby tę siatkówkę "po trochu" zamienić w momenty ciągłej gry każdym elementem, to myslę że w którymś z przegranych setów: pierwszym, drugim i czwartym można byłoby odnieść zwycięstwo i wygrać mecz lub przynajmniej doprowadzić do tie-breaku. Właśnie w tym Bułgarzy byli lepsi. Zachowali stabilność, równość i ciagłość grania. To wykreowało ich lidera. Lider też kreował zespół w momentach kiedy sie do nich zbliżaliśmy i ostatecznie nie pozwolili nam sie odbudować. To zagwarantowało końcowy sukces Bułgarii. Kurek dziś nie kończył kontrataków z zabójcza konsekwencją jak do tej pory, Bartman miał sytuacje w których się męczył w ataku (choć był chyba najrówniejszym naszym graczem), z kolei Kubiak i Winiarski grali równo w ataku ale mieli słabsze chwile w przyjęciu zagrywki. Moze gdybyśmy mieli takiego Sokołowa udało by sie w oparciu o grę takiego lidera otworzyć w meczu resztę zespołu? Teraz to już nieistotne, istotne będą kolejne mecze. Trzeba też oddać Bułgarom, że odrobili lekcję z ostaniego meczu w pofinale LŚ i tym razem to oni byli lepiej przygotowani taktycznie - zmienność zagrywki: niewygodne floty na Winiarskiego i Kubiaka, bombardowanie Kurka, czy odczytywanie naszych zagrań z drugiej linii i dobre ustawianie się w obronie.
Zagraliśmy najgorszy mecz od dawna. Tyle nieporozumień, niedokładności, chwil niepewności nie mielismy w czterech meczach finalu sześciu LŚ. Gdzieś zagubiła się ta nasza pewność siebie i to moze troche martwić, ale też balon był rozdmuchany do granic wytrzymałości i paradoksalnie siatkarzom może to tylko pomóc. Mysle, że oni mają tego świadomość i może nietaktem jest przypominanie akurat im, ale na tym etapie nie zaszkodzi sobie przypomnieć o tym, że trzeba konsekwentnie pracować na boisku i poza nim, bo to taki to turniej, że medale zdobędą zespoły które w najlepszej formie będą przez dwa tygodnie jego trwania. Tu zawsze przypomina się legendarna reprezentacja Brazylii, która co wielki turniej przegrywała jeden z pierwszych meczów, a poźniej była nie do ruszenia. Takie memento na dziś dla kibiców, dziennikarzy, siatkarzy, ekspertów, dla wszystkich - medal trzeba będzie sobie wydrzeć. Teraz co do tego mamy przynajmniej jasność.



