Chciałbym go nosić na rękach, chciałbym wiedzieć, że się mylę, ale niestety sympatią pana Wernerka nigdy nie będę darzył. Liczka nie jest Kasperczakiem i wyraża się dosyć konkretnie. Niestety większość tych wypowiedzi, w których przed sezonem naobiecywał nie możebnych cudów, wiele osób pamięta. Być może pan L. nie chciał robić kibiców w Basałaja, ale niechcący tak wyszło. Ja rozumiem, że transfery nie zależą od niego i najwyżej może powiedzieć kogo chce, ale przy odeściu zawodnika jego protesty będą traktowane jak bcyczenie muchy. Ale... Nie musiał opowiadać tych wszystkich bajek, że nie będzie dążył do osłabienia drużyny, przyszedł tu aby wzmocnić ją wręcz. Historie o wyrównanej kadrze 18 zawodników, niesamowitych planach transferowych, czas zweryfikował tak brutalnie, że każdy woli zapomnieć co mówił. Liczka chciał nawet nowego bramkarza, nie mówiąc już o napastniku i pomocniku lewym. To były priorytety, reszta zawodników będących wartościowym wzmocnieniem bądz dobrym zmiennikiem miała dojśc poźniej. Już ironiczny grymas wywoływał dwugłos Liczki, który mówił, że drużyna nie będzie się osłabiać i Basałaja, który nawet nie pytany powtarzał, że każdy jest na sprzedaż i kwestią jest cena. W pewnym momencie usadził trenera mówiąc, że to nie jego sprawa. A potem okazało się jeszcze jak wyglada warsztat Liczki.
Więc dla mnie wielki niespełniony talent Liczki jest tak poważny jak jego szumne zapowiedzi po przyjsciu do klubu. Co niezmienia faktu, że życzę mu jak najlepiej, dopóki zostaje na stanowisku trenera Wisły Kraków. Tylko niech nie ciągnie za sobą Palika, bo tracę resztki nadziei.



