Liczka właściwie był na prostej do mistrzostwa jak przyszedł, nie spodziewałem się po Legii tego, że w rundzie wiosennej będzie się spisywała tak cienko. Na początek przegrana z Górnikiem, a na końcu "przekupstwem" wygrana z Lechem. Mam nadzieję, że wygra Wisła, mimo iż cienko zagrała z Pogonią, wygra z Legią i zapewni sobie tytuł mistrza Polski 2005.piwus pisze:Ile Liczka będzie gościł tego nikt nie wie, każdy się boi tego co ty piszesz...
Jak na razie Wisła kroczy po tytuł, bo Kasperczak zostawił jej taki komfort psychiczny, że mogą grać nawet jak drugoligowcy, gdyby Liczka miał zdobyć dostając drużynę na drugim miejscu nie byłoby szans na majstra.
Awansowała dalej w PP niż za kadencji Kasperczka? Faktycznie Henry nie ma na koncie dubletu..."
A ze to jest bardzo trener mogliśmy się przekonać w Polonii kiedy mając b. dobryh graczy do dyspozycji i szanse na majstra zajął 3 miejsce.
Liczka nie robi frurory w pierwszym roku trenowania. Fakt. A w dalszych pobija rekord porażek danej drużyny. Prawdopodobnie aby dostac się do jeszcze lepszej drużyny niż Wisła zdobędzie się na wysiłek i przegra 13 meczy z rzędu. Zapewniło mu to posade u mistrza Polski, może teraz pora na Barcelonę? Wiadomo, że w Czechach jest strasznie niedoceniany (podobnie jak jego ziomek Palik) i na trenowanie Sparty nie ma szans.Chociaż sądzę, że aby dostać się do Barcy potrzebowałby tych porażek przynajmniej 100.
Z afrykańskimi kontaktami nie mogę się spierać tu jest 1906%. Jedyne co mogę dodać, toto że Kasperczak maił niesamowitą rękę do piłkarzy. Kosowski- 4 liga. Kuźba- Gwarek Zabrze, Gorawski- Ruch Chorzów, napastnikOstatnio co prawda wydawał się zatracać ten nos do tworzenia polskich piłkarzy (było nie było, Wisła fabryką dla repry), czego dowodem jest dla mnie lekceważenia Kwieka, ale i tak miał podstawową zaletę. Pomimo francuskich naleciałości był wolny od układów. Każdy trener zagraniczny ściąga zawodników nie tyle po znajomości, co po rodopwdzie. Przykładem tutaj może "świecić" niejaki pan Ranieri, pan z Zagłębia Lubin (niestety ciągle zapominam
). Przykład pozytywny jest jeden pan Benitez. Ale tutaj nawet pomimo jego klasy, tórej nie kwestionuję, coś zgrzyta. Hiszpani nie są przystosowani do niezbyt delikatnego Premiership. Więc Lićka niech idzie w pizdu ze swoimi Vidlićkami, Śmicerami. Ja sobie nie życzę.
Wadą Kasperczaka oprócz zbytniego przywiązania do nazwisk, miernych talentów menadzerskich było również to co niektórzy nazywają nowoczesną piłką. Heniu nie mógł krzyknąć, bronić wyniku, tylko chciał więcej i więcej. Po przykładzie Milanu, Grecji, Chelsea czy ostatnio CSKA, widać, że nie opłaca się być Sportingiem.
Z tym, że Liczka nie zajmuje się układaniem zespołu i zmianą założeń taktycznych na defensywne, tylko wprowadza niepotrzebny chaos. Kasper wiedział czego chciał i nie łaził z przyklejonym uśmiechem przed kamerami. Poza tym bał się tylko swojej żony jak wszyscy wiemu, a to duża zaleta.


