Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Arwin
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5898
Rejestracja: 19 paź 2010, 22:16
Reputacja: 83

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Arwin » 20 sie 2012, 23:17

No więc tak. Przez te 94 minut poczułem się jak kibic Liverpoolu, więc nieciekawie (siema Sergek!). Takiej żenady to chyba nawet w tamtym sezonie nie było, bo zawsze potrafiliśmy się podnieść z trudnej sytuacji nawet w tych najtrudniejszych sytuacjach (pomijając oczywiście wpierdziel od City). Everton zaczyna nam nie leżeć, nie dość, że w poprzednim sezonie ten remis 4-4 pozbawił nas tytułu mistrzowskiego, tu tuż na starcie rozgrywek jesteśmy niżej w tabeli niż Arsenal (sic!).

Oczywiście ledwo sezon się zaczął, a my mamy szpital na OT, do przewidzenia. Skoro w obronie musi grać Carrick i Valencia, to coś jest bardzo nie tak. Oczywiście Carrick na środku obrony i oczywiście Carrick zawalił krycie Fellainiego, jakież to oczywiste. Fatalnie Nani, totalnie bezproduktywny w dzisiejszym spotkaniu, nic mu nie wychodziło, próbował, próbował i nic ciekawego nie wymyślił, dziwie się, że Young wszedł tak późno, bo Nani już po pierwszej połowie powinien zakończyć swój udział w tym spotkaniu.

Umówmy się, Cleverleya dzisiaj nie było, graliśmy w 10, kompletnie niewidoczny był dzisiaj Tom, nie wprowadził kompletnie nic w naszej grze, fajna zmiana natomiast Andersona, próbował coś czego nasi piłkarze nie potrafili zrobić przez 90 minut, strzału z dystansu. Rooney dzisiaj bardzo, ale to bardzo słabo, próbował, próbował i tak jak Naniemu nic mu nie wychodziło, nie wiem czy to wina słabszej formy czy tego, że obrona Evertonu była nie do przejścia.

Pochwalić wypada jedynie Kagawę i świetnego De Gea, ten pierwszy popisał się kilkoma fenomenalnymi podaniami, gdyby tylko miał je kto wykończyć... Widać, to co twierdziłem po spotkaniach towarzyskich przed sezonem - Shinji wprowadzi nową jakość w tej drużynie.De Gea tak jak pisałem wcześniej sama klasa, fenomenalny występ Hiszpana, nie ma już tego przestraszonego chłopaka z tamtego sezonu, teraz jest w pełni ukształtowany zawodnik, który wygląda na to, że będzie ważną częścią tego zespołu. Szkoda tylko, że większość ataków dzisiaj przeprowadzane były w ten sam sposób, podanie do Naniego/Evry i wrzutka, kompletny brak zróżnicowania, w pewnym momencie gdy wyprowadzaliśmy akcję od bramki, ja już wiedziałem, że skończy się dośrodkowaniem. Jeżeli mieli taki pomysł na grę, to należało wpuścić Van Persiego wcześniej. Wydaje mi się, że wejście Holendra nieco rozruszało ataki, fajne podanie do Rooneya, ale Wayne dzisiaj był strasznie ociężały i nie potrafił wykorzystać tego podania.

Jeżeli mamy zamiar rywalizować z City, nawiązać rywalizacje, to takich spotkań absolutnie nie można przegrywać. City pokazało coś, czego United dzisiaj zabrakło, wolę walki. Potrafili przeważysz szalę na swoją korzyść mimo niekorzystnego wyniku dzięki indywidualnością, a przecież nie można powiedzieć, że United takich indywidualności nie ma. Nie wiem, może zabrakło szczęścia...

Wypada też pochwalić rywala, bo dzisiaj byli świetnie dysponowani, Fellainiego nie mam okazji często oglądać, ale dzisiaj gra fenomenalnie, czyścił po profesorsku, coś mi się zdaje, że on długo w Liverpoolu nie zagrzeje miejsca. Po raz kolejny wychodzi nam bokiem brak środkowego pomocnika, ale hej! kupmy napastnika :P

Wróć do „Anglia”