I co jest w tym dziwnego?NoName1989 pisze:
Przede wszystkim Europa
Pełnej suwerenności w dzisiejszym świecie praktycznie mieć nie można, stąd kwestia niepodległości przestaje być czarno-biała. Już wejście do NATO pozbawia nas pewnego aspektu suwerenności, podobnie jak w przypadku ONZ i każdej organizacji międzynarodowej.
A skoro niepodległość/suwerenność staje się płynna, to przestaje być nadrzędną wartością i dla ludzi nie przywiązanych do narodowości/pojęcia ojczyzny jest mało ważne lub kompletnie nieistotne.
Wystarczy spojrzeć na wygodę - dziś lepiej posługiwać się euro niż złotówkami, bo zapłacę nimi w większości europejskich krajów. Nie ma granic, można pracować legalnie w tych krajach i jest duża szansa że znając angielski porozumiem się z ludźmi w większości przypadków.
Owszem są różnice, ale ludzie widzą, że Zachód nie cierpiał przez rosyjskiego brata przez kilkadziesiąt lat i Polska jest wciąż mniej rozwiniętym krajem od zachodnich sąsiadów, tym samym ciągnie "nas" do nich. A skoro brak fundamentalnych różnic, a pozostają tylko te kulturowe (które i w Polsce w mniejszym stopniu można obserwować porównując duże miasta na zachodzie kraju i małe wsie na wschodzie), które w bardziej tolerancyjnych krajach mają mniejsze znaczenie, to naturalnym wydaje się postęp kosmopolityzmu i integracji. Oczywiście dziś jest kryzys, a ten zawsze budzi skrajnie przeciwne nastroje, ale przecież mówi się też (nie jestem ostatnio na bieżąco które rozwiązanie wygrywa, oby o pakcie fiskalnym, bodajże francuskie) o wzroście integracji.
Palikot ma rację, ale taki proces zajmie przynajmniej kilkanaście lat i UE musiałaby kompletnie wstrzymać wejście nowych krajów jak i najprawdopodobniej zacząć rozdzielać się z WB, która i tak Europie jest niechętna.



