Oczywiście! Można ich było grzecznie poprosić, żeby oddali nam kolegę, bo inaczej będziemy smutni, a jego rodzice w domu będą się martwić, albo napisać oficjalną petycje z podpisami wszystkich którzy byli na sektorze i oficjalną urzędową pieczątkąbartbuks pisze:Wg mnie zakładanie kominiarek, wjeżdżanie z kopniakami w drzwi, to troglodyckie zachowanie. Można takie sprawy załatwić zupełnie inaczej
Trzeba działać adekwatnie do okoliczności w których się znajdujesz, środków jakie posiadasz i celów jakie chcesz osiągnąć. Działanie musi być skuteczne, czysta prakseologia. Np. jak jakiś najebany prostak ubliża Ci od cweli i frajerów, Ty starasz się kulturalnie zażegnać sytuacje, a on zaczyna "startować" do Ciebie z łapami, to nie proponujesz mu szczerej i dozgonnej przyjaźni, tylko kasujesz chama. Proste. To nie mityczne lata 90 i przemoc jest środekiem ostatecznym, jednak niekiedy nieodzownym, a kominiarki w tej sytuacji służą tylko i wyłącznie uniknięciu przykrych konsekwencji wszechobecnej stadionowej inwigilacji. Nie jest ważne to co Ty, pani Krysia z Wałbrzycha, poseł Robert B. albo dziennikarz-celebryta uważa za "troglodyckie" tylko fakt, ze chłopak cały i zdrowy wrócił do domu.
Prościej wytłumaczyć się tej sprawy nie da.
Nic takiego nie napisałem, ale teraz nie sposób nie przyznać Ci racjibartbuks pisze:że nie mam racji, że nie znam się i ogólnie pierdole trzy po trzy.
Na koniec drobna rada. Nie używaj słów, których znaczenia nie rozumiesz.bartbuks pisze:jak ambiwalentny sposób walki z kibicami Legii miała norweska policja.


