Zauważyłem od jakiegoś czasu bardzo ciekawą tendencję do lekceważenia i przechodzenia obok meczów drużyn światowego topu w meczach z tzw dostarczycielami punktów w grupach. Dziś np Portugalia wygrała zaledwie 2:1 z Luksemburgiem, Niemcy 3:0 z Wyspami Owczymi gdzie za handicap 0:2 płacono chyba coś koło 1.15. Zgoła inaczej sytuacja wygląda, gdy do meczów z outsiderami podchodzą nie wyśmienite, ale solidne ekipy. Dziś Bośniacy roznieśli Liechtenstein 8:1 na ich terenie. Węgrzy ograli Andorę 5:0. Morał? Grupowym średniakom bardziej zależy, bardziej się chce grać w meczach w których niedopuszczalna jest strata punktów i z reguły wygrywają te mecze wyżej. Topowym drużynom, a raczej gwiazdom w nich grającym bardziej zależy na odbębnieniu swojego i pójściu pod prysznic. Nie traktuję tego broń boże jak regułę, bo tych w bukmacherce nie ma, ale jest to dość widoczny i powtarzalny czynnik na który wreszcie będę musiał bardziej zwrócić uwagę.
Następna kolejka spotkań już we wtorek. Na warsztat biorę mecze Słowacja - Liechtenstein, San Marino - Czarnogóra, Włochy - Malta i Portugalia - Azerbejdżan.



