Serb był w ostatnich rundach w formie zbliżonej do zeszłorocznego US Open albo chociaż do AO, podejrzewam, że gdyby nie te fatalne warunki, w których lepiej czuł się Szkot to Brytole jeszcze by sobie poczekali na wielkoszlemowy triumf. Zresztą jak trochę przestało wiać to dostaliśmy dwa sety, w których Nole pokazał jak to mogłoby wyglądać. Szkoda, że tak wyszło i mimo 5 setów dostaliśmy mecz, o którym za 3 lata nikt nie będzie pamiętał, szkoda, że skoro już Murray musiał wygrać wielkoszlemowy turniej to w takich dziwnych okolicznościach i bardziej się mówi o porażce ze strony Serba niż wygranej Szkota w kontekście całego turnieju. Mimo wszystko trzeba też oddać Murrayowi, że po tym jak przestało wiać i dał się dojść na 2:2 pokazał jaja i wydarł tę wygraną. Co z tego, że wyszedł ten dzień mniej odpoczynku Serba i to rywal mu bardzo pomógł, Djoko się słaniał już na nogach i wyrzucał co się tylko dało. Stary Murray pewnie i tak byłby w stanie to przegrać przy okazji łapiąc się za wszystko co ma, klnąc, gestykulując i obrażając się. Robota Lendla jednak wychodzi, odkąd pracuje ze Szkotem Andy wygląda lepiej, no i w końcu przyszły wygrane. W takich a nie innych okolicznościach ale mimo wszystko. Czekam jednak na pojedynek tych panów w kolejnym turnieju wielkoszlemowych w "normalnych" warunkach, w przeszłości już pokazali, że są w stanie dostarczać znacznie lepsze widowiska więc przyszłość IMO wcale nie maluje się w tak ciemnych barwach.
Swoją drogą nie da się patrzeć na matkę Murraya. Straszna kobieta. Kojarzy mi się z Cruellą de Mon ze 101 Dalmatyńczyków



