Re: AC Milan (zbiorczy)(cz.2)

Wilmore
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8192
Rejestracja: 09 sty 2008, 0:42
Reputacja: 108
Lokalizacja: Niepołomice

Re: AC Milan (zbiorczy)(cz.2)

Post autor: Wilmore » 15 wrz 2012, 22:56

Żenada. Wyjątkowa żenada. Najgorszy mecz sezonu, a o ile z Sampą było źle, to z Bolonią było naprawdę fatalnie. I - o zgrozo - znów nie powinno być porażki, bo obie ekipy były fatalne, Atalanta była odrobinę lepsza i miała ociupinkę więcej szczęścia.

Nie ma mowy o zespole. Nie ma drużyny. Jest kilkunastu gości, którzy nie wiedzą, jak grać. Po kolei.
Allegri zawalił ten mecz swoim kombinowaniem z taktyką. Milan nie ma graczy zdolnych do operowania na skrzydłach, więc niech Allegri skończy z tym eksperymentem, albo niech Galliani skończy z Allegrim. Nie ma kto wrzucać, nie ma kto dryblować, nie ma kto łatać dziur (przy 4-3-3 pomocnicy muszą znacznie więcej biegać niż nasi), Pazzini dziś fatalny w wykończeniu, a my z uporem piłka na skrzydło i kombinujemy. To działało za Ronaldinho, bo w szesnastce był taran Borriello, a z boku niesamowity Brazylijczyk. Dziś to wygląda jak kabaret.
Największą z jego pomyłek był Ambrosini. W jego grze był jeden plus - strzał z dystansu. Nie było go z tyłu, gdzie łatał De Jong dziury, nie było z przodu (gdzie być powinien, skoro nie angażuje się w obronę), nigdzie go nie było. Krytykowali komentatorzy brak naszej prawej strony, ale kto tam miał biegać, skoro musiał do środka schodzić De Jong, bo Ambrosini sprawiał wrażenie, jakby w kole środkowym wspominał zwycięstwa nad ManU czy inne sukcesy z San Siro. Mam nadzieję, że Allegri nie wróci do tego idiotycznego pomysłu z nim w składzie. Albo on, albo Holender.
Holender swoją drogą przewyższał resztę naszych graczy o dwie klasy.
Drugą pomyłką był Boateng. Sprawiał wrażenie, jakby mógł strzelić gola po meczu dopiero po golu w meczu. Przyjęcie, kiwka i strzał, ewentualnie przyjęcie i strzał. Tak nie można, nie na tym poziomie, nie przy tak szczelnej obronie, nie przy takim bramkarzu. Boateng dla przykładu powinien był zejść w przerwie, za niego Urby do środka, który po zdobyciu tytułu najlepszego piłkarza presezonu wylądował na ławie, a dziś wylądował na złej dla siebie pozycji.
Swoją drogą - Urby nie może tak grać nawet na półlewym pomocniku. Nie ma z kim, to jest wszystko przewidywalne, a Urby to nie jest Ronnie, by talentem wygrywać mecze. Przy tak przewidywalnych zadaniach Holendra mogliby kryć co przeciętniejsi obrońcy naszej ekstraklasy.
Kolejną pomyłką był Abate. De Sciglio wszedł do zespołu, otarł się o kadrę, zebrał świetne recenzje w obu meczach, w nagrodę usiadł na ławie zmuszony oglądać popisy Abate. Włoch nie zagrał źle, ale De Sciglio w każdym z poprzednich meczów był od niego znacznie lepszy. No i skoro gramy skrzydłami, to po co na boku obrony mieć faceta, który dośrodkowuje ze dwa razy w sezonie celnie?
A jak już ktoś został dobrze ustawiony - Nocerino, obrona, napastnicy - to grał słabo. El Shaarawy powinien odstawić fifę i przejść się na treningi do Inzaghiego, bo chyba nie słyszał, że piłka to sport zespołowy. Jak ma grać z Pazzinim, skoro jeden żyje z podań, a drugi nie podaje, za ich plecami Boateng natomiast tylko uderza? Były reprezentant Ghany chyba nie wie, co to prostopadłe podanie. Nie wymagam, by był Kaką, ale na tej pozycji wymagam, by grał jak Kaka. Na wolnego elektrona to trzeba sobie zasłużyć.
W obronie wolałbym widzieć Zapatę z Mexesem, ale rozumiem, czemu nie grali. Bramka dla Atalanty to była kpina, ale tam widać było brak Van Bommela. W ogóle ten gol był tak prymitywny, że muszę parę razy obejrzeć sobie całą akcję by dojść do tego, jakim cudem w ogóle padł. Przecież Cigarini nie miał prawa dojść do piłki, nie mówiąc o złożeniu się do celnego uderzenia.

Cały mój optymizm na ten sezon opierał się na zgranej ekipie, w której będzie każdy walczył za każdego do upadłego. Na razie widzę piłkarzy zaskoczonych twarzami, które noszą pozostałe koszulki na murawie, jakby się widzieli po raz pierwszy, nie spodziewali się ujrzeć nawzajem, a także trenera, który robi naprawdę cholernie wiele, by osłabić zespół przed meczem i w jego trakcie. O walce do upadłego nie może być mowy, skoro zespół traci siły około 60 minuty. Nie odniesie się sukcesu, jeśli się robi tak cholernie dużo, by popsuć sobie nawzajem plany.
No i tu pojawia się pytanie - Allegri dostał "swojego" trenera od przygotowania fizycznego i jego zespół wygląda na słabszy kondycyjnie od jego Cagliari. Wiadomo, nie każdy jest stachanowcem, ale to na razie wygląda fatalnie. Rozumiem, że przygotowanie fizyczne buduje też sezon, ale Atalanta jakoś potrafiła dziś wyglądać lepiej będąc w tej samej sytuacji.

To nie jest ekipa, która byłaby faworytem do mistrzostwa, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nawet tak "przeciętna" jak na Milan ekipa gra poniżej swoich możliwości.
Zgadzam się z poprzednikami - mówcie co chcecie ale bez Ibry tracicie w ataku za dużo by postraszyć w LM.
A ktokolwiek w ogóle o tym myślał z obozu Milanu? Celem na ten sezon w LM jest wyjście z grupy.

Wróć do „Włochy”