Za niepożądaną uznano również obecność ekspertów, niezbędnych do ekshumacji Walentynowicz. Policja nie wpuściła ich, bo nie znalazło się dla nich miejsca na ściśle restrykcyjnej, elitarnej liście sporządzonej przez prokuraturę. Przez to ekshumacja opóźniła się o parę godzin. Eksperci nie skakali przez płot, więc pewnie dlatego to nie jest ciekawa historia.
Czy teraz w jakimś mózgu zakwitnie nieśmiała myśl - jaka była zasadność restrykcyjnych list, jaki jest poziom absurdu procedur związanych z badaniem katastrofy? Z czego wynika skakanie przez płot? Kogo ośmieszają takie bareizmy? Ludzi? Może władzę? Nieeee, moja głowa....



