Polak kibicem zagranicznego klubu ??

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Post autor: petru » 24 maja 2005, 19:34

Zdrajca? To nie jest słowo jakiego bym użył... Są ludzie (nie mówię o nikim konkretnym, chyba nie są potrzebne dokładne przykłady), którzy olewają polskie kluby. I w tym momencie nie chodzi o patriotyzm. Tylko jaką można czuc wspólnotę przez kabel od kablówki? Kibicowanie to nie tylko radość po strzelonej bramce, zdobytym trofeum, to również poczucie, że na trybunie, swoim dopingiem, zachęca się swoich piłkarzy do większego wysiłku, no i było nie było... tworzy się historię 8). Bo prawda jest taka, że piłkrze nie grają dla marki powiedzmy Chelsea Londyn (przynajmniej nie powinni :roll:), nie dla kasy, nie dla fana przed telewizorem, tylko dla tysięcy gardeł, które go wspomagają w walce. Publiczność 12 zawodnik (no, czasem 13 jak się sędzia spręży). Mówię banały? Albo nieprawdę? Dla mnie fan bez polskiej klubowej przynależności zawsze bedzie drugiego sortu. Cos jak Japońce popijające pepsi, a nie colę bo tam jest Beckham i Ronaldinho. Efekty dobrego marketingu. W tym momencie przykład brutalny do czego to może prowadzić: klubowa schizofrenia Nowaczka.

Dla mnie ważny jest osobisty kontakt z klubem, nawet jeśli jest nieregularny. Zrobienie ołtarzyka Adriano nie robi na mnie wrażenia.

Niedoścignionym wzorem kibica zawsze będzie dla mnie niedawno zmarły Tadeusz Kuś. 20 lat zapier... w kostiumie Smoka, na każdym meczu, oprócz tego na sekcjach koszykarskich, w TSie w sumie od 60 lat.
Oprócz tego przy okazji wypadałoby wspomnieć o piewszej grupie w Polsce tworzącej oprawy http://www.cyberfani.ultras.pl , która kończy działalność. Po co sięgać daleko, jak jest blisko? W Polsce tez się da. Bo wyniki czasem są nieważne... Ważna atmosfera na stadionie i bycie z "klubem".

Poza tym, nie mówię, że nie rozumiem tych co nie utożsamiają się z trzecioligowcem. Więcej powiem, że nie utożsamiałbym się prawdopodobnie nawet z Kuchenkami, pomimo 1 ligi. Klub musi mieć w sobie to "coś", bo co lepsze? Piknik, co się nudzi na meczu, ale uważa się za kibica, czy kibic przed tele oglądający Bayern, tylko dlatego, że nie może być w Monachium? No moim zdaniem to 2... Ale nie rozumiem jojczenia, że nie obchodzi go piłka w kraju, bo poziom za słaby. Raczej ktoś jest za słaby, żeby być z druzyną pomimo porażek. Tomusmc dalej potrafi kibicować Lechii, Baqu Śląskowi Wrocław, o ile się nie mylę...

Aha i Niggaz nie pisz, ż nabijasz jak piszesz posta najdłuższego od tygodnia :wink:. Bo potem niektórzy w to wierzą.

Wróć do „Hyde Park”