Za tekst daję autorowi 4+ w skali szkolnej. Plusa daję za tekst o fobiach, bardzo dobry zabieg. Ocena jednak mocno leci w dół za brak faszyzmu, to niedopuszczalne, żeby go nie zauważyć.Pucharowy mecz Śląska z GKS-em Bełchatów był pełen pięknych obrazków, bo mistrza Polski dopingowało w nim prawie 9 tys. radosnych i rozentuzjazmowanych dzieci. Była też na nim dłuższa chwila kibicowskiej indoktrynacji, pozostawiająca wrażenie, że ktoś cudowną ideę postanowił wykorzystać do swoich własnych celów.
Na początku sądziłem, że o wygranym, pucharowym pojedynku Śląska i pomyśle zaproszenia nań tysięcy dzieci napiszę tylko entuzjastycznie. No bo jak miałem się nie cieszyć, kiedy w drodze na mecz, jadąc tramwajem, spotykałem kilkuletniego kibica w klubowym szaliku i z papierowymi flagami w ręce. Flagami dodajemy zrobionymi własnoręcznie - ze starannie wymalowanymi kredkami świecowymi kolorami mistrza Polski : zielonym, białym i czerwonym. Ów kibic powiedział do mamy: "Ale dziś dużo ludzi idzie na Śląsk" i z przejęciem na twarzy maszerował na stadion z tłumami swoich rówieśników. Wszędzie było słychać dziecięce śpiewy "WKS, WKS !", albo "Cała Polska w cieniu Śląska": na ulicy, na stadionowym parkingu, wreszcie na trybunach. Kiedy piłkarze wyszli na murawę, wrzawa była taka jakby co najmniej rozgrywał się tu mecz Ligi Mistrzów, a ledwie spotkanie 1/8 finału Pucharu Polski, gdzie obie drużyny grają raczej w rezerwowych składach. Naprawdę, na doping, radość i entuzjazm tych dzieci, a z nimi całego wrocławskiego stadionu, patrzyło się przyjemnością. Lepszej reklamy futbolu, kibicowania i Śląska nie mogę sobie wyobrazić.
Dzieci i Żołnierze Wyklęci
Ale na tym meczu było też coś, co nie pozwala mi pisać o nim w samych superlatywach. Coś co sprawiło, że mam poczucie iż ktoś wspaniałą, szczytną ideę wychowywania młodego kibica potraktował w sposób czysto instrumentalny. Moim zdaniem, zrobili tak wrocławscy szalikowcy, którzy podczas spotkania rozwiesili wielki transparent "Słuchajcie dzieci, czy uczą was w szkole kim byli żołnierze wyklęci ?" Potem, po rozłożeniu ogromnej sektorówki z wizerunkami owych żołnierzy, stanowczo zachęcali młodych fanów do śpiewania: "Cześć i chwała bohaterom" oraz "Armio wyklęta, Śląsk Wrocław o was pamięta".
Niby to patriotyczne niby nieszkodliwe, a jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że miało podtekst i pewien cel polityczny. Że fanatycy Śląska - celowo nie nazywam ich kibolami, bo generalnie zachowywali się raczej bez zarzutu, postanowili dzieci trochę zindoktrynować. Nie wystarczyło im, że dzięki wspominanej takiej akcji ich drużyna będzie miał nowych kibiców. Oni chcieliby by w przyszłości byli to kibice na ich miarę - z tymi samymi pasjami i fobiami.
Zapiewajło wrzeszczy do dzieci: Wstawać, minuta ciszy
Zupełnie groteskowo i poniekąd strasznie wyglądała przede minuta ciszy, przepraszam nie dosłyszałem komu poświęcona, którą zaordynowali fanatycy. Człowiek, który przez cały mecz współpracował z dziećmi i prowadził ich doping zaczął nagle krzyczeć "Minuta ciszy, minuta ciszy" i wrzeszczał na młodych kibiców by ci powstawali z miejsc. Uczniowie byli zdezorientowani, fajna atmosfera na chwilę prysła.
Pewnym niewypałem okazała się również historia z sektorówką stowarzyszenia Wielki Śląsk, którą kibice przynieśli dzieciom do potrzymania. Owszem, młodzi kibice chętnie ją rozciągnęli na cały sektor i nawet chwilę pod nią głośno pośpiewali. Ale szybko na trybunach próbowano kolosalną flagę zwinąć, przeciwko czemu wspominany zapiewajło gwałtownie protestował. On nie mógł zrozumieć, że dzieci przyszłym oglądać mecz (!) Śląska, a nie zakrywać sobie oczy jakąś kibicowską płachtą.
Moim zdaniem wspominane działania to był swego rodzaju zamach na całkiem sensowne i bardzo potrzebne klubowe przedsięwzięcie. Fanatykom, którzy również zagrzewali dzieci do dopingu, zależało mniej na Śląsku, a bardziej na ich samych i propagowanych przez nich ideach. Cóż, może wrocławscy szalikowcy nie dorośli do takich akcji.

E: Bartek, spójrz na mój podpis. On powinien podpowiedzieć Ci, po czyjej stronie stoję i dlaczego jest to faszyzm.


