Dla mnie jest nieco śmieszne,gdy Polak kibicuje zagranicznej druzynie.
Ale nie neguje tego-jak ktos chce to jego sprawa.Tym niemniej jakos nigdy sie do tego nie przekonam.
Dlaczego?Zeby byc kibicem jakiejs drzunyny trzeba wyrosnać koło stadionu,chodzić od małego na mecze,czuć zapach trawy ze stadionu.
Będąc małym dzieckiem obracac sie w towarzystwie kibiców-wsiaknąc w atmosferą druzyny.Przyspiewki sławiace drzuyne znac od małego ,a słowa ,,Druzyna x to pany"wypowiedzieć szybciej niż ,,Mamo daj pieniadze na lody".
A jak wygląda kibicowanie druzynie zagranicznej?Przecie nawet przyspiewek trzeba sie uczyć,kuć na blahę jak w szkole-by sie nie pomylić.
Takie teksty typu,,Hala Madrit"czy ,,Visca el Barca"nigdy nie będą głosem serca,tylko wykutą regułką,której notaben żaden Polak nigdy nie wypowie z odpowiednim akcentem.Nigdy Polak nie nauczy sie dobzre przyspiewek obcych druzyn,zawsze będzie to mniejsze lub większe kalecznie języka.
Druga sprawa-jak mozna kibicowac jakiejs druzynie nie będać nigdy na jej stadionie?
To jakas wirtulana forma kibicowania.
Ja osobiscie bardziej szanuje kibiców A klasowej druzny LZs Nowa Wieś Prudnicka czy innej LZS Pcim Dolny,niż kibiuców Relau ,BArcelony czy Bayernu.
Bo jak Polak moze mówić np. o Relu-my?Dla mnie to jest śmieszne.
Ale jak juz wspomniałem na początku-śmieszy mnie to ,dziwi,wrecz po prostu szokuje-ale mimo wszytko staram sie to jakoś zrozumieć.
Pzdr.


