Nie no, Szwedzi do gola na 1:4 nie grali kompletnie nic. Niemcy wręcz przeciwnie, wychodziło wszystko, Klose druga młodość, ogólnie cud, miód, malina. Potem przypadkowy, z niczego, gol, chwilę później klops jak cholera Neuera i się posypało - swoją drogą, dwie świetne piłki Kaellstroma chyba. Gol w ostatnich sekundach... w ogóle mi nie szkoda Niemców. A już się bałem, że ta okazja Sany się zemści.
Dziękować, że nie odbył się mecz Polaków i mogłem obejrzeć to spotkanie.
Aha, Serbowie, Turcy i Portugalczycy walczą chyba o miana największej niemiłej niespodzianki tych eliminacji... może jeszcze Urugwaj dołączy do wyścigu, bo widzę, że wszyscy ich ostatnio leją - ale żem zrobił nawiązanie do meczu polaków



