Re: Eliminacje MS 2014

Awatar użytkownika
Salas11
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18820
Rejestracja: 02 mar 2009, 3:00
Reputacja: 1802
Kibicuję: Internazionale Serie A
Lokalizacja: Łódź

Re: Eliminacje MS 2014

Post autor: Salas11 » 17 paź 2012, 1:26

Dr.Football1 pisze:Wiec uwazasz, ze slaba forma i Urugwaju, i Forlana to zbieg okolicznosci ?
Tak i o tym właśnie pisałem w poprzednim poście. Forlan od Mundialu w RPA jest na równi pochyłej i temu nie możesz zaprzeczyć, a mimo to reprezentacja wygrała Copa America. A że oglądałem każdy mecz Celestes z tamtego turnieju, mam wrażenie że wygraliby ten turniej i bez Diego w kadrze. Nie atakuję tu Forlana, bo zawsze go lubiłem ale takie są fakty. To że dużo biegał i rozgrywał na tyle, na ile pozwalały mu to umiejętności (wszakże to wciąż napastnik z krwi i kości) nie oznacza, że dawało to wymierne korzyści reprezentacji. Oczywiście mówie tu o okresie od Mistrzostw Świata, bo wiadomo że w RPA był jeszcze w wielkiej formie (być może ostatni raz w karierze)
Dr.Football1 pisze:Forlan byl wszedzie
Zawsze był pracowity, tego słaba forma nie zmieni.
Dr.Football1 pisze:rozgrywal
Brał na siebie ciężar gry, ale to bardziej niż na rozgrywaniu polegało na szarpaniu, rajdach bocznymi sektorami i wrzutkami w pole karne.
Dr.Football1 pisze:regulowal tempo
Najczęściej spowalniał, bo nie ma na tyle umiejętności by precyzyjnym podaniem szybko uruchomić napastnika przed nim chyba, że to jakaś prosta piłka na dobieg lub kilkudziesięciometrowy przerzut na drugie skrzydło. Forlan to napastnik, to że na stare lata zaczął grać bardziej cofnięty nie czyni z niego z automatu rozgrywającego.
Dr.Football1 pisze:strzelal
Chodzi Ci o strzelanie bramek czy strzelanie na bramkę? :lol:
Dr.Football1 pisze:asystowal
Ze stałych fragmentów gry o ile mnie pamięć nie myli :think:
Dr.Football1 pisze:Pewnie, ze kryzys ekipy Tabareza sklada sie na wiele czynnikow, ale moim zdaniem numerem jeden jest wlasnie zmierzch kariery Uruguayo.
Jak dla mnie tam coś się dzieje. 0:4 z Kolumbią 1:1 z przeciętnym Ekwadorem, 0:3 z Argentyną i teraz 1:4 ze słabiutką Boliwią. Choć tu już Celestes można usprawiedliwiać wysokością na jakiej rozgrywano mecz. Argentyńczycy również potrafili się tam skompromitować. Jeden punkt w czterech meczach, ledwie dwie strzelone bramki i aż dwanaście straconych. Tu poza słabszą formą jednostek musi być coś jeszcze na rzeczy.

Wróć do „Piłka nożna na świecie”