A ja podpiszę się pod postami MGiggsa odnośnie wagi ciężkiej. Ta kategoria od ładnych kilku lat przeżywa kryzys i brakuje tam kogoś kto wniósłby trochę ożywienia. Kliczkowie panują zdecydowanie i fakt, że w ostatnich latach po mistrzowski pas sięgali pięściarze tacy jak Wałujew czy Haye pokazuje dobitnie jaka jest posucha na rynku. Dochodzi do tego, że jak trafił się nam Wach, który został bezlitośnie obity przez młodszego z Kliczków to w mediach robi się z niego bohatera bo wytrzymał 12 rund mimo, że na punkty został wręcz zmiażdżony. Kliczkowie to fantastyczni bokserzy i to nie ich wina, że czasy ich największej chwały są pozbawione godnych konkurentów ale mimo wszystko nie wiadomo gdzie ich ulokować w hierarchii debeściaków skoro za najgroźniejszych konkurentów robią im Haye i Adamek, którzy są cruiserami. Haye ma tę przewagę nad Polakiem, że ma coś w tej łapie i potrafi przygrzać ale to także moim zdaniem nie jest materiał na mistrza. Różnica między wymienionymi a Wachem była taka, że Mariusz to typowy ciężki i w dodatku ma żelazną szczękę ale do poziomu obu Kliczków mu bardzo daleko, samymi warunkami nie da się tego nadrobić. Póki Kliczkowie boksują nie widać dla nich przeciwników, kiedyś przez chwilę przeszło mi przez głowę, że może Powietkin albo Solis coś zmienią ale nic z tego, są za słabi. Po walce Chisory z Kliczką pojawiła się jakaś tam nadzieja, że Brytyjczyk coś wniesie ale kilka miesięcy później zostało to brutalnie zweryfikowane i okazało się, że to był chyba jednorazowy wybryk Chisory. Sam fakt, że jedyną walką, która mogłaby rozgrzać kibiców w tej kategorii jest starcie braci, do którego jak wiemy nigdy nie dojdzie pokazuje jaką mamy posuchę.
Swoją drogą zapomniałem napisać tydzień temu. Oglądał ktoś w zeszłym tygodniu walkę Huck - Arslan? Świetna i bardzo efektowna walka, szczególnie w wykonaniu 42-letniego Arslana, który powinien zdobyć mistrzostwo świata. Werdykt słusznie skwitowany przez całą halę wielkimi gwizdami wywołał u mnie zniesmaczenie i przypomniał jak brudnym sportem jest boks. Jednogłośne zwycięstwo Niemca, który chce się porywać na Kliczkę a powinien zostać bez pasa po starciu z emerytem po tym co oglądaliśmy to był dla mnie największy skandal ostatnich miesięcy. Nie dziwiłem się Arslanowi, że nie wierzył i miał świeczki w oczach. Sam Huck po ostatnim gongu sprawiał wrażenie zrezygnowanego i pogodzonego z porażką ale cóż, kasa musiała się zgadzać.



