Przenoszę z "O futbolu na luzie". Z trio z BVB temat jest wałkowany do znudzenia przy okazji meczów reprezentacji. Tyle, że moim zdaniem ten problem jest szerszy i dochodzą aspekty, o których wspomniał choćby sickstick.sickstick pisze:Na mój gust przyczyna jest prosta. Nasze gwiazdki mają już niejako wszczepione poruszanie się po boisku i wychodzenie na pozycje pod takich techników jak Goetza, Raus czy Kagawa i w reprze automatycznie ruszają się po boisku identycznie, tyle że nasi technicy, z Murawskim, Polanskim czy Mierzejem na czele nie są w stanie odgrywać im piłki w równie precyzyjny sposób. Tak samo w drugą stronę, kiedy taki Lewandowski podaje, to pod szybkość Goetze czy Rausa, niestety Obraniak czy Mierzej do takich piłek zwyczajnie nie nadążają.Hanni pisze:Nie zastanawia Was dlaczego trójka z Dortmundu gra taką padakę w reprezentacji?
Jedynie Kuba od czasu do czasu coś pokaże, ale Lewy i Piszczek to jest już jakaś kpina...
Druga sprawa jest taka, że chłopaki realizują swoje marzenia które niewielu Polakom udało się zrealizować i w meczach mniej ważnych (a w dzisiejszym świecie mecze reprezentacji za takowe uchodzą) dmuchają na zimne, byle nie doznać jakiegoś urazu, który mógłby wszystko przekreślić.
Lewandowskiego można lubić albo nie, chłopak ma swój charakterek i do najskromniejszych nie należy ale wieszanie na nim psów po każdym meczu repry i pisanie, że mu się nie chce jest moim zdaniem krzywdzące. Ostatnio padł zarzut, że niepotrzebnie się cofa za głęboko po piłkę przez co z przodu nie ma komu wykończyć, wczoraj i wśród komentatorów i niektórych kibiców słyszałem jęczenie, że za mało cofał się po piłkę i za rzadko szukał gry... Trudno oczekiwać, że Lewandowski będzie jednocześnie robił i za Kagawę i za siebie w reprze, jemu wyraźnie brakuje za plecami kogoś kto zrobi grę, popisze się nieszablonowym podaniem i da wsparcie z przodu. Wydawało się, że kimś takim mógłby być Obraniak ale to zawodnik o innej charakterystyce, który nie uzupełnia się tak dobrze z Lewym jak partnerzy z Dortmundu. Wczoraj brak wsparcia z przodu był aż nadto widoczny, nie twierdzę, że Lewy zagrał dobry mecz bo tak nie było ale oczekiwanie, że będzie w reprezentacji tak samo błyszczał jak w maszynce Kloppa to myślenie życzeniowe.
Z Piszczkiem też sytuacja nie jest czarno-biała, najwygodniej jest twierdzić, że trio z Borussi nie stara się w meczach kadry, tyle, że to krzywdzące określenie. Przyzwyczaili nas do pewnego wysokiego poziomu z Dortmundu i oczekiwania wobec ich gry w kadrze są zbliżone. Tyle, że to że tak błyszczą w Bundeslidze jest w bardzo dużej mierze zasługą tego co stworzył Klopp a mianowicie świetnie funkcjonującej, wyważonej i uzupełniającej się maszynki, w której praktycznie na każdej pozycji mamy do czynienia z bardzo wysoką jakością. Patrzenie na ich grę w kadrze tylko przez pryzmat postawy w BVB prawie zawsze będzie mogło prowadzić do kręcenia nosem.
Co do meczu to chyba dobrze się stało, że po pewnym poprawieniu nastrojów po meczach z Anglią i Czarnogórą wylano kubeł zimnej wody i ustawiono nas w szeregu. Na tle Urugwaju wyglądaliśmy jak drużyna dwie klasy gorsza co nie jest dziwne biorąc pod uwagę klasę rywala. Mimo wszystko zderzenie z rzeczywistością było bolesne bo Urugwajczycy nas przerastali w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła. Tak wygląda drużyna mimo posiadania indywidualności, tworząca kolektyw, dobrze zorganizowana, świadoma swojej siły i wiedząca co ma grać. Aż trudno sobie wyobrazić, że tak ciężko im się gra w eliminacjach do Mundialu w Brazylii i miesiąc temu dostawali baty 3-4 bramkami z Argentyną, Kolumbią i Boliwią. Wczoraj mimo to bardzo fajny występ.
U nas widać, że drużyna ciągle jest w trakcie szukania stylu i docierania się. W oczy rzucały się braki w organizacji i brak wsparcia w ofensywie. Nie tyle to wyglądało jakby im się nie chciało, po prostu sprawiali wrażenie jakby nie byli o końca świadomi tego co mają grać stąd pasywność przy wyjściach do przodu. Poza tym dużo chaosu i niedokładności na boisku, błędy Glika w obronie karygodne i nieważne czy po drugiej stronie biegał Cavani czy Gołębiewski. Materiał ludzki mamy jaki mamy i trzeba liczyć, że Fornalik wyciśnie z niego jak najwięcej.



