Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 25 lis 2012, 3:08

IMO prawda jest gdzieś pośrodku. Z jednej strony Ferguson z sobie tylko znanych przyczyn nie inwestuje w pomoc tak ochoczo jak w ostatnich latach robi to z atakiem i obroną, które teoretycznie mieliśmy dobrze obsadzone a on i tak dokładał tam perspektywicznych bądź uznanych zawodników. Od kilku dobrych lat pisze się o niezbędnym wzmocnieniu środka, kadra się starzeje a następcy wciąż nie przekonali nas na tyle żeby móc tylko z nimi wiązać przyszłość. Ferguson kupił Kagawę czyli gracza, który w teorii powinien rozwiązać problem braków kreatywności w drugiej linii ale jest też graczem, który w naszym zespole wymaga dodatkowego wsparcia z tyłu aby na jego obecności nie ucierpiała defensywa. Z drugiej strony mam podobnie jak red też odczucie, że Szkot nie wykorzystuje do końca w środku pola potencjału jakim dysponuje stawiając zbyt często przede wszystkim na doświadczenie wiekowych już zawodników. Ustawienie, które proponujesz w chwili obecnej wydaje się najbardziej sensowne z tych jakimi dysponujemy tyle, że chyba kłóci się z rolą jaką widzą dla siebie Rooney i Van Persie choć chętnie przetestowałbym taki wariant w meczu z WHU.

Mam wrażenie, że Szkot też jest nieco rozdarty. W pewnym sensie można powiedzieć, że sukcesy ostatnich lat zawdzięczaliśmy głównie świetnej postawie w defensywie, rekordy minut bez straty gola w lidze i LM, przede wszystkim żelazna konsekwencja w poczynaniach defensywnych a z przodu zawsze ta jedna albo dwie bramki wpadały, to była nasza recepta na sukces. Po drugiej porażce z Barceloną w finale LM coś w Szkocie się zmieniło i zaczął nieco modyfikować skład pod kątem ataku, stąd mocne transfery zawodników stricte ofensywnych jak Kagawa i Van Persie mimo, że wydawało się, że będziemy polować na zawodników o innym profilu. Tu też jest to rozdarcie Fergusona, o którym wspomniałem, z jednej strony buduje drużynę skierowaną na atak, to przynosi zamierzony efekt w postaci wyników i fajnej gry z przodu ale z drugiej ma problem żeby odpowiednio zbalansować drużynę jeśli chodzi o defensywę stąd słabsza postawa na tyłach i w ostatnich meczach wystawianie w środku pola graczy doświadczonych, bardziej statycznych i mniej wnoszących do gry ofensywnej ale i teoretycznie gwarantujących większy spokój z tyłu i kontrolę nad poczynaniami w środku pola.

W tej chwili wygląda na to, że niestety coś za coś albo stawiamy na ofensywę ale godzimy się się na to, że wychodzimy z otwartą gardą albo usiłujemy wzmocnić tyły poprzez wprowadzenie do środka graczy bardziej defensywnych ale godzimy się też na to, że z przodu nasze poczynania mogą czasem przypominać męki z poprzedniego sezonu. Być może taki zawodnik jak Yaya by rozwiązał nasze problemy w środku tyle, że wielu dostępnych graczy o podobnym profilu na rynku niestety nie widać.

Inna rzecz, że dzisiaj problemem był nie tyle brak klasowych graczy w naszym składzie o ile ich niewłaściwy dobór przez Szkota do wyjściowej jedenastki. Nie było komu dać energii ze środka pola bo Fergie zdecydował się na dwóch najbardziej defensywnych i statycznych graczy w środku jakimi dysponował w tym meczu. QPR nawet mimo tego, że słabo radziliśmy sobie we wspieraniu tyłów nie było drużyną, która mogła nam poważnie zagrozić co pokazywali i dziś i w poprzednich spotkaniach.

Jeszcze jedna kwestia to obniżka formy naszych skrzydłowych. Mamy graczy tej klasy na tych pozycjach, że przy dobrej formie Naniego, Valencii i Younga gracze tej klasy co Robin, Roo, Hernandez czy Welbz są w stanie spokojnie siekać bramki jak wściekli, gorzej jak te skrzydła nie funkcjonują jak trzeba, wtedy wkrada się nerwowość i próby poszukiwania innych rozwiązań a także przerzucenia odpowiedzialności za stwarzanie dogodnych okazji na inny sektor boiska. Dziś z pomocą przyszły kornery ale następnym razem możemy nie mieć tyle szczęścia.

Wróć do „Anglia”