I znowu niepotrzebnie sobie utrudniamy życie. Wstawiamy ewidentnie nie gotowego do gry Fletcha, w bramce na Linde, a gdy z urazem schodzi nasz najlepszy ofensywny pomocnik to wpuszczamy za niego obrońcę. Gdzie tu logika?
Nie chcę się znęcać nad Fletchem, ale równie dobrze mogło go nie być na placu i pewnie różnicy nie było. Bezużyteczny w defensywie, wolny i zagubiony. W moim odczuciu Carrick był znacznie lepszy, de facto jestem mocno zaskoczony krytycznym głosem Morrowa, bo w moim odczuciu Majk był jednym z naszych najlepszych grajków dzisiaj.
Trzymam kciuki za Ando, świetnie się prezentował w kolejnym już meczu.


