Ten End of Watch to straszliwie nudny film. Na siłę przeciągnięty, blee.
Lawless też w zasadzie nuda, spodziewałem się czegoś więcej, a tu zwyczajna historia bimbrowników podrasowana przez średnią grę Hardiego i Labeoufa. Lipa jak cholera. Nieco wcześniej oglądałem po raz kolejny Infiltrację i American History X, przy nich te dwa filmy z 2012 roku wypadają jak Maluch przy Ferrari. Oscary 2013, ale będzie pustka.



