Paradoksalnie - trafiłeś w samo sedno. W samym tylko TVP, które rzadko oglądam, miałem podane babole Valdesa jak na tacy. Nawet, jeśli nie popełnił jakiegoś rażącego błędu, to zawsze zdarzały mu się niepewne interwencje. Słowem - swoja grą ani trochę nie wzbudził mojego respektu. Owszem, były mecze (jak ten przywołany z Arsenalem) kiedy obronił jakąś kluczową piłkę, no ale przecież taka jest jego rola - bronić. Tymczasem Reine miałem/mam przyjemność oglądać w akcji dość często (trafiło na kibica PL) i na ogół golkiper ten pozostawiał po sobie dobre wrażenie. Reasumując - widziałem około x10 więcej meczy z udziałem Reiny niż Valdesa, ale ich baboli mniej/więcej tyle samo.barcelowicz pisze:Po drugie czemu Reina zjada Valdesa na śniadanie? Bo babole tego pierwszego nie były w TVP, a tego drugiego były?
[/quote]
To skąd właściwie wiesz, że Reina zjada Valdesa na śniadanie, skoro tego drugiego widziałeś zaledwie kilka razy? Taki sam jasnowidz jesteś jak cloner, który twierdzi że mecze FCB są nudne, a sam ich nie ogląda?
Niech Ci będzie, że Reina jest lepszy od Valdesa. Niech sobie będzie gibki na linii, niech uprzedza rywali przy dośrodkowaniach. W FCB nie pokazał walorów, które pozwalałyby mu tam zostać, VV owszem. Dzięki temu pięciokrotnie, w tym 4 razy z rzędu (najwięcej w historii), dostał nagrodę dla najlepszego bramkarza ligi. Przecież każdy mając przed sobą Xaviego i Iniestę potrafiących podawać tylko do najbliższego puszczałby tak mało goli. Podobnie jak każdy strzelałby po 100 goli w roku, gdyby miał za plecami dla odmiany tego samego Xaviego i niezmiennie tego samego Iniestego.
Argument z Aragonesem i Wincentem z Lasu słuszny, lecz też można łatwo go ominąć. Chociażby obawą obu panów przed zaburzaniem hierarchii w świetnie funkcjonującej drużynie. Iker w kadrze broni bardzo dobrze, zwłaszcza w ważnych meczach. Ponadto jest jej kapitanem i jego pozycja słusznie jest niepodważalna. Reina wcześniej niż VV zdobył uznanie trenerów La Roja, został pewnym drugim bramkarzem, trenerzy są zadowoleni z jego postawy na zgrupowaniach, więc jest tam gdzie jest. W kadrze La Roja jest pewna hierarchia, każdy ma określoną rolę w drużynie. Widać to było chociażby po Capdevilli czy Torresie ostatnio, którzy często grywali mimo, że mieli zmienników w lepszej dyspozycji. Jednak zespół z nimi w składzie osiągał cele, więc ci zostawali w drużynie.



