http://pianamagazine.com/jak-przetrwac- ... e-ocipiec/Jak przetrwać Święta i nie ocipieć
Matka w kuchni
Spróbujmy chronologicznie. Niestety żeby na tym świecie coś było, to trzeba to najpierw przygotować. I tak oto w dobrym tonie jest ruszyć swoją odchudzoną dupę sprzed arcyważnej konferencji na fejsbuku, pójść do kuchni, powiedzieć cześć, mamo i moczyć śledzie w mleku. Wszak wszyscy teraz są dizajnerami, więc pole do popisu można znaleźć w dekorowaniu pierniczków. Możliwości jest wiele. Zaprojektuj swoje własne ciastko, narysuj trójkąt, krzyż albo nośne hasło Doing Real Stuff Sucks i znajdź poklask u dziadka, którego częstujesz chrupiącym ciastkiem między szóstym a siódmym kieliszkiem nalewki wiśniowej. Potem można to super sfotografować i wrzucić na Behance. Wiecie, podobno jedzenie jest sztuką, więc taki food typography xmas project. No i nie syczcie jak wampir, kiedy po chęci umilenia czasu, puścicie swoje Beach House, a matka powie Wam: co to za grobowa muzyka? Przełączcie na Trójkę, zanućcie Wind of Change i pomyślcie, że występujecie w katalogu IKEA na dziale kuchnia. Śledzie muszą się długo moczyć.
Rozmowy
Nie da się ukryć, święta to czas rozmów. Czy tego chcecie, czy nie, mordę trzeba uaktywnić. No chyba, że macie piętnaście lat, na wigilię wkładacie czarną koszulę i szybko spierdalacie do swojej nory grać z kumplami w Diablo do rana. Rozmowy należy potraktować poważnie, ale na luzie. Pamiętajcie, że wujek, którego widzicie raz na rok, to nie potencjalny pracodawca na rozmowie kwalifikacyjnej ani też dresiarz, który wyrywa ci smartfon i grozi gwałtem analnym w ciemnym zaułku o trzeciej nad ranem. Pożyczcie od mamy jedno z pism kobiecych i poduczcie się z działu savoir-vivre prowadzonego przez Grażynę Torbicką, co zrobić na przykład w sytuacji przypadkowego beknięcia podczas wieczerzy. Lifelong Learning.
Co robisz? Co po studiach?
Żarty żartami, ale to pytanie, które zawsze pada podczas któregoś ze spotkań z rodziną. Nic tak nie boli jak prawda. Święta powinny być chwilami radości i przyjemności, więc nie zaczynaj swojej smutnej opowieści o ósmym miesiącu darmowego stażu czy trzecim miesiącu niechcianej ciąży, tylko wal śmiało w koloryzację i puść wodze fantazji o zajebistym starcie kariery zawodowej, spełnionej miłości i wyprowadzce z domu. Kłamstwo? Kłamstwo! Ktoś to łyknie, ty to łykniesz. Przecież matka cię nie sprzeda. A te rumieńce wstydu zrzucić można na wysokie ciśnienie czy nadkwasotę od krokieta z kapustą.
Przy stole
Tak, to obszerny dział w każdym poradniku o dobrym wychowaniu. Jeśli nie wynieśliście z domu kultury, chamy, to pamiętajcie o kilku podstawowych zasadach. Dajcie sobie spokój z wysyłaniem sms-ów do swoich wyluzowanych znajomych w trakcie przyjęcia. Ci wszyscy zdystansowani mistrzowie z internetów, co wrzucają zdjęcia z Cannibal Holocaust w ramach świątecznych pocztówek na fejsie, to potulne baranki, kochające tradycję. Stukają się teraz kieliszkiem czy opłatkiem z ciotkami ze wsi i na wasze sms-y odpiszą najwcześniej jutro, kiedy przypomną sobie, że tak naprawdę nienawidzą Świąt. Natomiast wy je zaakceptujcie i nie zakładajcie zbyt ciasnych spodni, bo sobie zaparzycie majteczki po kilkugodzinnym maratonie siedzenia.
Kaloryfery
Nie wiem, czy wiecie, ale Święta Bożego Narodzenia odbywają się w zimie. Do ogrzania waszej rodzinnej stajenki nie wystarczy mocny alkohol. Dlatego wasi dziadkowie odkręcają kaloryfery na maksa, a powietrze staję się takie suche, jak wtedy, gdy budzicie się najebani po dwóch godzinach snu, nie wiecie, gdzie jesteście, szukacie butelki swojej Kryniczanki i zastanawiacie się, czy nie dusił was podczas snu John Wayne Gacy albo inny Marchwicki Zdzisławko. Dlatego nawadniajcie organizm herbatą z cytryną, nie zakładajcie kalesonów i nie palcie papierosów w babcinym kiblu. Przecież tak ładnie posprzątała i napachniła lawendą w kostce za złotówkę od Ukraińca na placu.
Życzenia
Niestety. Jest to nieuniknione. Uwierzcie na słowo, że próby ewakuacji w postaci zamykania się w kiblu czy szukania nie wiadomo czego w kurtce na przedpokoju, nie pomogą wam wymigać się od tego suchego procederu. Kochana rodzina zawsze poczeka, miętoląc pięknie zapakowane opłatki od zakonnic. Są dwie drogi, ale wy zawsze proszę pana, ja jestem na zakręcie. Czy zabawicie się w minimalistę ze standardowym wszystkiego dobrego, czy w życzeniowego florystę, to i tak nie unikniecie wschodnioeuropejskich pocałunków z ostrym zarostem wujka czy aromaterapii ze stanu zapalnego chorych jelit ciotki. Przykro mi.
Alkohol
Wiadomo, to jedna z najważniejszych ingrediencji Świąt. Filar, kolumna, która przy rozsądnym użyciu tworzy sympatyczną maskę, nacierając cię barwami ochronnymi. Święta bez alkoholu? Tak, słyszałem o nowych trendach (sic!) weselnych, gdzie zamiast alkoholu pali się marihuanę. Palcie sobie, co chcecie. Mosty, włosy, dławcie się kometami z lufek, ja z największą radością i mistycznym spokojem napiję się nalewki wiśniowej (a czy samemu, czy przy stole, to już nieważne).
Pasterka
Czy w kościele, czy w krzakach z butelką Żołądkowej miętowej, czy wreszcie w swoim ulubionym klubie – warto ją aktywnie spędzić. Pod jednym albo dwoma warunkami. Umie się pić/jest się królem kaca. Nic tak nie boli i nic tak nie rujnuje psychy, jak twoje dziecko, które pierwszy dzień świąt spędza w łóżku, rzygając do miednicy. Bądźcie grzeczni i odłóżcie swoje epickie melanże na czas sylwestrowy, kiedy poszpanujecie swoimi setkami złotych od babci w sklepie monopolowym. A jeśli macie aż tak duży preszer na świąteczne psoty, to podłożenie poduszki pierdzioszki ulubionemu członkowi rodziny naprawdę wystarczy.
Karp
Jedni karpie darzą tak wielkim uczuciem, że masują je tasakami na blacie kuchennym, łuski suszą i wkładają do portfela, a potem jedzą rybę ze zwierzęcym apetytem, połykając nawet ości, bo co nas nie zabije, to nas wzmocni. Drudzy przeciw zabijaniu karpi protestują, filmując telefonami mikropołów z basenu w hipermarkecie, proponując polski fusion sushi z tuńczyka, choć nie, przeciw tuńczykom też protestują, więc na Święta jedzmy paluszki krabowe albo czipsy krewetkowe. Adam Hofman jest koneserem , patrzcie. Pozdro, Adaś! Ze swojej strony polecam filet z mintaja.
Pijana sąsiadka
Taka reminiscencja z lat dziewięćdziesiątych. Po skończonej kolacji, kiedy waszej babci leci siódmy pot z czoła od zmywania garów, w miłe odwiedziny wpada równie miła, bo dziabnięta, sąsiadka. Zawsze skora uraczyć cię ciepłym słowem, komplementem, ale urosłeś, zmężniałeś, to może poproś gwiazdkę o rodzeństwo, przy akompaniamencie nerwowo pulsującej żyły na skroni twojej matki. Kończąc tę żałosną prywatę, dodam, że pijana sąsiadka to generator platynowych maksym na lata, jak ta, zasłyszana dwa lata temu. Uwaga: bo nasz papież Jan Paweł II wielkim człowiekiem był.
Prezenty
Ekstremalne emocje towarzyszące odpakowywaniu kolejnych prezentów niestety/na szczęście zarezerwowane są wyłącznie dla dzieci. Co prawda ekstremalnie [ch**] może wam się zrobić, kiedy na przykład dostaliście parę skarpet i książkę Mario Vargasa Llosy czy innego Cortazara, ale bądźmy poważni i poczęstujmy swoim Ferrero Rocher nawet te bachory, które nie są zadowolone z koloru konsoli czy innego ze stu prezentów, które dostały od pedagogiczno-autystycznej gwiazdki.
Postanowienia
Z kategorii największych bzdur tego świata. Słyszałem kiedyś, że jaki jesteś w dzień wigilii, takim się stajesz przez cały następny rok. I co? I nic. Testowałem to już na wszelkie możliwe sposoby. Podczas tego magicznego dnia bywałem wkurwiony, smutny, wesoły, kochający i czuły, a i tak zawsze kończyło się to tak samo. Dołem.
Dół
No i tak, bez braw na finał. Czarny śnieg i my, łatwopalni. Co tu dużo pisać. Wszystko ma swój gorzki koniec, ale poczekajmy z dołami na trzeźwienie po Sylwestrze. Proszę, nie ewokujcie sobie świątecznego doła. Zgaga po trzecim obiedzie nie musi od razu stać się preledium do załamki.
Miłego!



