Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 24 gru 2012, 11:07

A ja rozumiem kibiców Arsenalu i nie mam pojęcia czemu się dziwicie ich reakcji. W naszej drużynie przecież było to samo. Rooney, który wcześniej pieprzył o tym, że chce być kapitanem United, kończyć karierę na OT zaczął jęczeć, że wybiera się gdzie indziej bo wobec potężnych nazwisk trafiających na Etihad bał się, że United zostanie w blokach i o trofea będzie trudniej. Pewnie był to tylko sposób na wymuszenie wyższego kontraktu ale po tej aferze nigdy już nie patrzę na Rooneya w ten sam sposób.

Van Persie wybuchł w Arsenalu dopiero przez ostatnie 1,5 roku. Wcześniej często łapał kontuzje ale zawsze miał wsparcie klubu, kiedy odchodziły kolejne gwiazdy i skazywano Kanonierów na pożarcie on ciągnął tę drużynę i w całkiem niezłym stylu kolejny raz wprowadził do LM. Jak dodamy do tego opaskę kapitana i deklaracje o przywiązaniu do klubowych barw to kibice Arsenalu mają prawo czuć się oszukani. Tym bardziej, że gdyby Robina udało się zatrzymać mieliby naprawdę bardzo fajny skład i Holender miałby porządne wsparcie za plecami. Pewnie po cichu część kibiców właśnie na to liczyła i wcale im się nie dziwię, że czują się oszukani niezależnie od pobudek jakie kierowały Robinem. Arsenal nie wygrał niczego od dobrych kilku lat i nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie będzie w stanie wygrać coś więcej niż krajowy puchar choć i na to trudno liczyć. Ja, jako kibic MU rozumiem pobudki Holendra ale rozumiem też żal i gniew kibiców Arsenalu, którzy mają prawo czuć się oszukani. A ich reakcję i negatywny stosunek akurat do MU dobrze opisał Magnum.

Większość kibiców Arsenalu zostało wychowanych na zażartej rywalizacji Fergusona z Wengerem i przeżywało najpiękniejsze chwile właśnie kiedy o sile PL decydowały Arsenal i MU. Nie trzeba przecież tego nikomu przypominać stąd niechęć do United. Obecnie Arsenal nie pisze nowych legend w klubowej historii więc tamte pojedynki nabierają mitycznego wymiaru. Nasz klub jest w tej chwili mocniejszy i pod względem sportowym a także finansowym korzystniejszy dla Holendra ale to nie interesuje kibiców Kanonierów. Zamiast mieć do nich uwagi dlaczego hejtują Van Persiego zastanówcie się jak wy byście się czuli gdyby w czasach kiedy United przegrywało ligę z nowobogacką Chelsea Mourinho do niebieskiej części Londynu odszedł Ferdinand albo Rooney mimo wcześniejszych deklaracji o miłości i przywiązaniu do klubu. Kupilibyście wtedy ze zrozumieniem ich tłumaczenia o chęci wygrywaniu trofeów. Śmiem wątpić.

Piszecie o Ronaldo, że odszedł w pokojowy sposób. Tak samo było z Fabregasem, który marzył żeby wrócić "do domu" i w Arsenalu nikt go za to nie krytykuje. Co innego Robin, który nie dość, że mówił jedno a zrobił co innego to jeszcze poszedł do znienawidzonego rywala.

Wróć do „Anglia”