Re: Piłka Ręczna

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Piłka Ręczna

Post autor: Morrow » 17 sty 2013, 22:19

Ta reprezentacja mnie wciąż zadziwia. Pokonać aktualnych wicemistrzów Europy zawsze jest miło, co prawda Francja, Hiszpania, Dania (oni nam akurat leżą) i Chorwacja wydają się poza zasięgiem dla nas ale z naszymi graczami cholera wie, nie można nigdy wykluczyć kompromitacji, nie można też nigdy wykluczyć medalu. Pamiętając mecz ze Słowenią, jak dzisiaj Serbowie nam uciekli na 5 bramek, Kubisztal nie trafił ani jednego karnego a Szmal puszczał wszystko co leciało w bramkę myślałem, że tego nie dźwigniemy i Serbowie spokojnie nas wypunktują. Jak krytykowałem Bieglera za mecz ze Słowenią tak dziś go muszę pochwalić, potrzeba było impulsu i tym impulsem okazało się wejście Wicharego. Szmal do tej pory był daleki od swojej wysokiej formy, dziś w pierwszej połowie nie było inaczej, jak Wichary wszedł i zaczął dokładać od siebie to się obudziliśmy i chwała, że to się odbyło jeszcze przed przerwą.

Mozolny to był pościg w drugiej połowie. Były w naszej grze w tym meczu momenty fantastyczne, były też karygodne. Brawa jednak kolejny raz za wielki charakter, konsekwencję w defensywie i to, że dzisiaj byliśmy trochę jak pies, który zrobi wszystko dla upragnionej kości. Brawa dla Shreka, miał nerwy ze stali przy tych karnych i nie tylko. Brawa też dla Szmala, po powrocie na boisko wreszcie przypominał TEGO "Kasę". Interwencja kiedy praktycznie zrobił szpagat odbijając piłkę i ten ostatni rzut Serbów przypomniały dlaczego kiedyś dostał nagrodę dla najlepszego szczypiornisty świata. Takiego Szmala potrzebujemy na tych mistrzostwach. Kiedy było 24:24 a my mieliśmy przewagę liczebną i piłkę a Orzechowski spudłował przypomniały mi się demony przeszłości i to jak przegraliśmy awans na Olimpiadę. Jak mało dzieli jednak w ręcznej kozła ofiarnego od bohatera przekonaliśmy się w ostatniej sekundzie. Kto tam będzie pamiętał Orzechowskiemu tę niewykorzystaną okazję skoro w takich szalonych okolicznościach dał nam wygraną. Teraz zrobić swoje z Koreą i jedziemy dalej z tym koksem.

Stanic dostał gracza meczu, spoko, w pierwszej połowie bronił bardzo dobrze w czym tez mu pomagali nasi. W drugiej to jednak nasi bramkarze byli górą a bramkarz Serbów wcale tak nie błyszczał. Skuteczność nadal kiepska choć w drugiej połowie wreszcie trafialiśmy. Za pierwszą jednak karny kutas. Nie ma przypadku, że w meczach z nami bramkarze kolejno Białorusi, Arabii, Słowenii i Serbii mają "dzień konia" albo zostają wybrani graczami meczu.

Brawo, brawo i jeszcze raz brawo. Nie jesteśmy tak silni jak za czasów świetności kadry Wenty ale bardzo krzepiące jest to, że ta kadra wciąż ma to COŚ.

Wróć do „Inne sporty”