No i Novak. Nie jest to mecz, który przejdzie do historii, były nawet podczas tego turnieju dużo ciekawsze spotkania. Obaj zagrali bardzo zachowawczo, dopóki Djoković się mylił Murray był w grze i kto wie czy by tego nie wygrał. Przegrany tie break jednak trochę go złamał, Serb odzyskał pewność siebie i przestał już tak na potęgę się mylić z prostych piłek. Po tym jak Nole po raz pierwszy przełamał Szkota w 3 secie praktycznie było po meczu. Po Murrayu też było później widać tę pięciosetówkę z Federerem bo gasł w oczach. Djoko zapisał kolejną kartę historii, nikt jeszcze nie wygrał AO 3 razy z rzędu. Pewnie kwestią czasu jest kolejny finał tych panów, trzeba się do nich przyzwyczaić i liczyć, że za jakiś czas będą to widowiska na poziomie tych jakich ostatnio dostarczał nam Serb z Nadalem czy wcześniej Rafa z Federerem. Szkot wykonał widoczny progres ale to jeszcze nie jest to. IMO dzisiejszy mecz bardziej przypominał poziomem mecze z czasów kiedy Novak i Andy byli odpowiednio numerem 3 i 4 w światowym tenisie za plecami Federera i Nadala niż chociażby piękny ubiegłoroczny finał AO.
Trzeba też poczekać na Nadala i zobaczymy jak będzie wyglądał w Paryżu. To w końcu jego miejsce, wygrywał tam już 7 razy, w 2012 dość "łatwo" tam poradził sobie z Novakiem, zobaczymy jak to będzie wyglądało w tym roku. Teraz będzie ciekawiej bo opuści pierwszą 4 rankingu.



