Ja natomiast mam dość mieszane uczucia co do Flight. Bardzo lubię filmy z Washingtonem, ale tu mi jakoś nie zaimponował. W ogóle sam wątek z pijącym pilotem latającym na haju i wciąż pijanym wydał mi się słaby, nie mówiąc o locie w pozycji "inverted". Goodmana też bardzo lubię, ale ma w tym filmie raczej małą rolę, a szkoda, chociaż jego postać też jakoś dupy mi nie urwało. Też nie chce spoilerować za bardzo, ale film poczułem tak naprawdę dopiero na przesłuchaniu i tu wyszedł stary dobry Danzel. Generalnie to film spoko, ale bez większego szału.
Przynajmniej goła baba była. Swoją drogą to Velazquez z (bodaj Catalina My Name is Earl) więc jest radocha.



