Kilka luźnych przemyśleń po wczorajszym meczu i tak ogólnie.
1) Widać, że sędziowanie we Włoszech polega w głównej mierze na dobijaniu tym, którym w danym momencie nie idzie. Inter grał [ch**], więc jakie znaczenie ma fakt, że bramka na 3-0 nie powinna być uznana, a Pizarro za umyślne podbicie ręką (pardą łokciem) piłki nad głowa Guarina powinien wylecieć z boiska za druga żółtą kartkę. 2-0 i gra w 10 pewnie by i tak nie wystarczyło na Fiorentinę, ale biorąc uwagę ile takich „małych” błędów na niekorzyść Interu ostatnio popełnili sędziowie, to cytując klasyka „to wkurwia” i „ktoś powinien dostać w dupę albo w ryja”.
Inna sprawa jak zachowali się nasi obrońcy. Jeden Nagatomo ruszył się, by ofiarnie wślizgiem uchronić zespół przed utratą gola, podczas gdy reszta obrońców stała jakieś 10 metrów od Japończyka i żaden nie pomyślał żeby ruszyć do stojącego zupełnie osamotnionego Joveticia. Za chwile nikt nie umiał opanować piłki, „pinball” w okolicy pola karnego i piłka oczywiście trafia do Jojo.
Bramka na 2-0 i 4-0 to praktycznie ten sam błąd, brak reakcji środkowych obrońców (brak defensywnych pomocników) więc automatycznie można założyć, że obrońcy nie wyciągają wniosków. Przy pierwszym golu można było dwa razy przeciąć piłkę. Pierwszy raz gdyby Ranocchia był przy Joveticiu, drugi raz gdyby Juan był przy Ljajiciu. Obaj pewnie zafrasowani byli sobą nawzajem.
2) Inter z Chievo i Cluj udowodnił, że potrafi grać nowocześniej tzn. pressing, szybkie granie piłką, wychodzenie na pozycję, dochodzenie do za zawodnika z piłką aby ten nie miał czasu jej uderzyć lub rozegrać. Wczoraj we Florencji tego nie było, więc albo zawodnicy sobie wybierają kiedy chcą grać poważnie albo nie maja sił by grać tak co trzy dni. Konkluzja jest taka: dla tych co sobie wybierają nie ma miejsca w Interze, dla tych co nie mają sił nie ma miejsca w lidze, a może nawet w zawodzie. Taki jest futbol, słabsze mecze będą się zdarzać, ale cały świat zapierdala i Inter musi zapierdalać jeśli myśli o sukcesach czyli choćby o grze w Lidze Mistrzów. Często co trzy dni!
3) Stramaccioni chyba za bardzo zakolegował się z drużyną i nie zawsze jest w stanie podejmować dobre decyzje personalne. Oceniając, biorę poprawkę jaką kadrą dysponuje. Skąd taka teza? Zespół gra absolutną sraczkę w obronie – brak reakcji. Rozumiem, ze Silvestre nie jest osobą, której specjalnie można zaufać, ale ostatnio grał w meczach dość solidnie i należało odważnie zdjąć jednego z wczorajszych sabotażystów z obrony. Choćby dla przykładu. Jakie znaczenie ma czy przegramy 4-0 z Silvestrem czy Ranocchią w składzie? Trener musi dać sygnał, ze nie akceptuje pewnych zachowań, a oczekuje pewnego poziomu sportowego. Fakt, ze wczoraj poza Handanoviciem wszyscy nadawali się do zmiany. Następny dowód to absolutny brak wpływu przerwy na grę zespołu. Powiem szczerze, że chciałem wyłączyć telewizor po pierwszej połowie, ale nie wyłączyłem, gdyż chciałem zobaczyć jak zareaguje trener w szatni i jak zachowa się drużyna po reakcji. Nie wydarzyło się nic. Żadnej reakcji. To daje do myślenia.
I na koniec. Palacio i Cassano mogą grać razem, ale obaj szukają gry w podobnych miejscach na boisku i żeby ich gra był efektywna muszą mieć do kogo dogrywać z przodu. Po kontuzji Milito jesteśmy w dupie i trzeba sobie powiedzieć jasno, bez klasowego napastnika nasze szanse na kwalifikacje do LM są minimalne.



