Ogólnie to bliźniaczo podobna sytuacja do tej z 2010 roku. Oprócz tego, że Bayern dużo skuteczniejszy, niż wtedy Barcelona. Ale też potem się cofnęli i dali nam sporo miejsca. W drugiej połowie paradoksalnie wyszło sporo lepiej, Bayern dużo nie grał, my graliśmy sporo, staraliśmy się. Bramka dla nas z dupy, bo rożnego naturalnie być nie powinno.. ale mimo wszystko, szkoda tej sytuacji niedługo po wejściu Girouda.. jakby to weszło, byłoby 2-2 i kto wie, co by było dalej. A tak niestety nic nie było. Trzecia bramka kosmiczna
Ogólnie widać było masywny brak lewego obrońcy. Vermaelen w tym sezonie nie dość, że na stoperze kiepsko grał to jeszcze teraz na lewej obronie grał tak, jakby nie grał. To było tragiczne. Ale co było innego do zrobienia? Jenkinsona tam wysłać? Nie było niestety innej opcji, Gibbs połamał się w najgorszym momencie i wszystko szło tą stroną. Szkoda. W ogóle dupa, nie kapitan. Od razu poszedł do tunelu. Smutno patrzeć na to wszystko.

Na to też.
Co do Wengera - nie podał po meczu ręki bo poszedł od razu do tunelu czy spięcie jakieś miał jak z Guardiolą?



