Pięknie bronisz swojego caudillo Jacol, nie ma co... Jak każdy dyktator on też oczywiście chciał dobrze tylko w końcu wyszło nie najlepiej_Jacol_ pisze:Faszysta to byl twoj ojciec. Real byl zawsze hiszpanskim klubem a nie klubikiem co ciagle mowi ze wredna Hiszpania ich okupuje. Pewnie chodzi ci o gen. Franco i wojne domowa '36-39. Po zwyciestwie Franco, ktory nienawidzil komunistow, robil czystki u Katalonczykow ale byly to za zbrodnie wojenne lub zawodowych mordercow z barcelońskiej CzeKi. To byla wojna.zawdi pisze:sedziowie sedziuja pod barca. barca to faszystowski klub, ktory pozbyl sie zadluzenia dzieki rzadowi. buahahahahaha. o ile wiem to od zawsze real byl wspomagany. o ile wiem to real to FASZYSTOWSKI klub. o ile wiem to wstydzilbym sie im kibicowac.
A co do Franco to wiekszosc nie zdaje sobie sprawy ze nie tylko jego związki w III Rzeszą były słabsze niż zwykło się powszechnie sądzić, to jeszcze był on 'Holocaust survivor', czyli Żydem z pochodzenia. Uratował w czasie Wojny wielu współbraci.
Zacytuje:Poczytaj troche historii bo nie wszystko jest czarne i biale. Katalonczycy nie sa tak swieci jak ci sie zdaje. Pozatym co Real mial zrobic ze Franco byl jego kibicem?Dlatego w czasie Wielkiej Krucjaty Iberyjskiej (1936-1939), w dniach ostatecznej rozprawy ze Złem, nie było już pobłażania. Na całym świecie podniosła się wrzawa, tak zwane "autorytety moralne", te same, które wcześniej milcząc odwracały wzrok, gdy lewica mordowała księży i zakonnice, teraz gromadnie potępiały Franco i jego nacjonalistów.
A Caudillo po prostu był skuteczny. Odpowiadał mordercom w ich własnym języku. Nie żywił przy tym złudzeń, że zło da się pokonać w białych rękawiczkach, choć odrzucał też stosowanie odpowiedzialności zbiorowej.
To fakt, wielokrotnie sprawiedliwość zamieniała się w zemstę, gdy wojska nacjonalistów odnajdywały na wyzwolonych terenach masowe groby, sprofanowane świątynie. Bywało, że bez litości wybijano wtedy wszystkich miejscowych lewicowców, bez roztrząsania ich indywidualnej winy. Aby zapobiec takim ekscesom, Franco zajął się rewizją wszystkich wyroków śmierci, wydawanych przez trybunały wojskowe. Kiedy uznał to za stosowne, darowywał życie skazańcom. Innych wysyłał jednak przed pluton egzekucyjny, a winnych szczególnie okrutnych zbrodni nakazywał dusić garotą.
Zrozum to nie wina Realu, że Franco był jego kibicem, ale i nie ma się co zachwycać historią Królewskich bo nie zawdzięczają jej wyłącznie swojej grze...
I nie wyjeżdżaj z hasłami jaka to Katalonia była zakomuszona bo Franco chodziło o dążenia separatystyczne takich regionów jak Katalonia czy kraj Basków, a nie o walkę z komunizmem.


