Dobra przyznam szczerze, że za mojego życia nie było w Liverpoolu piłkarza o takim potencjale ofensywnym jak Suarez. Niesamowity jest. Jakby nie był tak wkurwiający to byłby chyba moim ulubionym grajkiem ever...
Ten drugi latynos z copacabany jest w cholere dobry technicznie. Przy tych zwalistych drwalach z Wigan, przy tych Boysach i McArthurach jego gra wygladała jak sztuka Krasner przy freskach Michała Anioła. Musi poprawić kondycje i jakąs przyzwoia masę mięsniową zrobić bo jak się w okół niego robi gęsto to odbija sie do tych silnych murzynów jak piłeczka pingpongowa.
Troche szkoda, że Suarez jest za dobry na gre w Liverpoolu bo do spółki ze Sturridgem i tym Brazylijczykiem mogliby troche dźwignąć w górę ten klub.



