Widać, że masz słabe pojęcie o funkcjonowaniu drużyny piłkarskiej. Trener to jest zawsze trener, pokrzyczy przy linii, zjebie w przerwie, zareaguje na boiskowe wydarzenia. tego przez telefon zrobić się nie da. Jeżeli chodzisz jeszcze do szkoły albo chodziłeś kiedyś to wyobraź sobie lub przypomnij lekcje z surowym profesorem, którego nagle nie ma a na zastępstwo przychodzi praktykantka albo pani prosto po studiach, niby to samo bo lekcja się odbywa, ale jednak nie to samo.szefu91 pisze:Ale skąd pewność, że z Vilanovą drużyna grałaby lepiej? Przecież z nim na ławce Barcelona nie miała żadnego poważnego rywala; z Madrytem w Superpucharze dostali dwumecz, a w ligowcu na Camp Nou zremisowali. Z Atletico też łatwo nie było.
Ponoć Vilanova ogląda treningi, mecze, ustala taktykę, skład. Trenerem jest na odległość. Jestem przekonany, że jego obecność na ławce nic by nie zmieniła. Gdy był nie stosował rotacji, odsuwał od składu Villę. Teraz drużyna jest zajechana i gra sobie w dziadka podczas najważniejszych meczów. W tej chwili nawet pstryknięcie magicznymi palcami Guardioli nic nie pomoże. Więc albo Vilanova bierze się do roboty na poważnie albo Barcelona szuka trenera.
To czy z Tito na ławce drużyna grałaby lepiej nie wiadomo.
Karny był ewidentny, może troche zaciemniłby obraz gry bo w drugiej połowie było słabo, ale gdybyśmy strzelili gola na 2-2 mielibyśmy lepszy bilans bramkowy od Realu, a tak w przypadku równej ilości punktów Real będzie mistrzem



