Re: Real Madrid - Manchester United

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Real Madrid - Manchester United

Post autor: Morrow » 06 mar 2013, 12:46

Nie cru, już od jakiegoś czasu pojawiają się takie głosy. Niepotrzebny to złe określenie ale to co jeszcze kilka lat wydawało się niemożliwe teraz już nie budzi takich uczuć. Można sobie wyobrazić MU bez Rooneya.

Nie ma sensu dalej dyskutować Etus, wyciągasz wnioski z gry 11 Realu na 10 MU i ustawiasz wokół tego swoją teorię jakby zejście Naniego nie miało nic do rzeczy. Przykro mi ale ma. Nigdy nie dowiemy się czy dalej byśmy skutecznie rozbrajali Real czy Królewscy coś by osiągnęli. Do czasu kartki nic na to nie wskazywało i to, że Mou wpuściłby Benzemę i Callejona za Varane'a i Ramosa i gralibyście 2-2-6 też nie dawało wam żadnej gwarancji, że coś strzelicie. Do czasu kartki Real nie istniał z przodu a De Gea nie był ani razu zmuszony do poważnej interwencji. Chcesz, możesz sobie tłumaczyć, że nagle Mou zrobiłby cudowne zmiany, od razu coś by wpadło a MU by się tylko przyglądał i nic z tym nie zrobił. Twoja sprawa. O porządnym zachowaniu Realu i jego trenera pisałem wczoraj. Nie mam do nich żadnych zastrzeżeń, wina tylko po stronie sędziego.

Nie jestem osobą, która lubi się skupiać na sędziowaniu. To nie jest dla mnie kwintesencja piłki i nie lubię się rozdrabniać ani analizować 50 sytuacji i kto komu bardziej pomógł. To mnie drażni. Cieszyłem się wręcz kiedy po pierwszym meczu mimo bramki po rożnym, którego nie było i czerwie, które pewnie się należało poza wyjątkami nie było miliona stron tylko o sędziowaniu bo nie o to w tym chodzi. Sędzia się mylił ale nie wypaczył wyniku, esencją tamtego meczu była piłka nożna i niuanse taktyczne. Wczoraj też by tak było, nawet bym się nie pochylał nad potencjalnymi karnymi za ręki czy uderzenia ale Turek, który okazał się kryptofanem Realu postanowił się zapisać na pierwszych stronach gazet i ukraść mecz dwóch gigantów. Można nieprawidłowo podyktować karnego, można nie gwizdnąć spalonego, to są bolesne błędy ale takie, które można skorygować, na które można zareagować. Pozbawić jednak drużynę gracza pół godziny przed końcem, kiedy jej kluczem do sukcesu jest monolit i praca w defensywie całej drużyny to jednak jest cios, który ciężko przyjąć, szczególnie jeśli się gra z takim gigantem jak Real. To naprawdę przykre i czuje się cholernie oszukany. Wczorajszy mecz naprawdę byłby kolejnym spektaklem z cyklu pojedynków tych dwóch drużyn a ostatnie 30 minut przy wyrównanych drużynach grających w pełnych składach mogłyby być znowu czymś co będzie się pamiętało latami a tak w mojej głowie zostaną głównie przykre wspomnienia grabieży kebaba zamiast naszej świetnej gry, pięknego powrotu Ronaldo i wielkiego meczu z okazji jubileuszu Giggsa.

W tym roku MU jest naprawdę potężne, moim zdaniem było zdolne nawet do wygrania LM, ta drużyna ma wszystko, charakter, dyscyplinę, organizację gry i indywidualności w formie. Ostrzyłem sobie zęby na mecze z BVB, Bayernem, Juve, Barcą, Milanem albo PSG ale zostało mi to odebrane. Kiedy odpadaliśmy z Bayernem mając awans podany na stole i Rafael wyłapał czerwo można było winić tylko siebie, to było frajerstwo, z którego Bayern skutecznie skorzystał i tyle. Kiedy dostawaliśmy baty z Barceloną w finałach LM można było winić Fergusona za złą taktykę, która z góry skazywała nas na porażkę. Kiedy lało nas City na OT można było jebać piłkarzy za to,że przegrywając 3 bramkami radośnie biegali do ataku przestając bronić. Wczoraj jednak ze strony MU wszystko było perfekcyjne, organizacja gry, plan i jego realizacja, dobór graczy i ich zaangażowanie, postawa kibiców. Zostało zrobione wszystko aby Manchester United zagrał w następnej rundzie ale to wszystko zostało pogrzebane przez błąd człowieka, który tego błędu nie miał prawa popełnić. Tak jak mówię, nie mam zamiaru się rozdrabniać na sytuacje z Vidiciem, Evrą czy rękami w polu karnym. Tamta decyzja nas jednak zabiła i nie dziwię się Fergusonowi, że tak ciężko to przyjął. Przechytrzył wielkiego rywala, znalazł na niego sposób, przygotował drużynę i został okradziony. Ktoś powie taka jest piłka. Nie, taka nie jest piłka. Zrozumiałbym gdyby po całym meczu pod kontrolą nagle Ronaldo strzelił nam bramkę z wolnego w 93 minucie z 40m i Real wygrał po karnych. Zrozumiałbym gdyby De Gea puścił szmatę w doliczonym czasie gry albo Rio się poślizgnął kryjąc Higuaina. Tak, taka jest piłka. Nie rozumiem jednak jak człowiek wybrany do tak wielkiego meczu, mając dobre 2-3 minuty na decyzję i konsultacje decyduje się w pojedynku gigantów zaszokować cały świat i zabić jedną z drużyn bez powodu co zdziwiło nawet samych zainteresowanych. Oczywiście znajdą się ludzie, którzy będą twierdzić, że Real ten awans wywalczył zasłużenie, kartka się należała i w dodatku trzeba było jeszcze gwizdnąć im karnego ale ja nie mam zamiaru już więcej się spierać, cały świat widział co się stało, decyzje Ovrebo też były tłumaczone przez niektórych. Nic na to nie poradzimy.

To co mnie zadziwiło to to o czym wspomniał cru. Totalna zależność Realu od Xabiego. Nie przypominam sobie żeby do tej pory Mourinho stworzył drużynę tak jednowymiarową. Owszem wszystkie najlepiej czuły się w kontrach a w ataku pozycyjnym nieco gorzej ale chyba jeszcze nigdy nie było równie łatwo ich rozbroić. Ferguson po prostu powielił plan Kloppa. Zastosował go w drugiej połowie na Bernabeu, powtórzył go na OT, Portugalczyk musiał być przygotowany na taką ewentualność a mimo to ten z pozoru banalny plan za każdym razem zadziałał. Postawić szczelną defensywę, podwajać Ronaldo i wyłączyć Xabiego. Nic więcej, gdyby nie Turek pewnie by to wystarczyło. Mourinho mając niemal nieograniczony budżet zbudował sobie drużynę, która nie potrafiła nic zmienić, dalej pchała się jak czołg, który nie może się przebić. I potrzebowała błysku indywidualności w postaci strzału Modricia, bez niego mogliby tak bić w ten mur jeszcze długo. Portugalczyk nie jest idiotą ale jeśli Real nie chce polecieć w następnych rundach to musi mieć jakieś alternatywy bo następnych meczów może wam już nie sędziować Cakir a Bayern, BVB, Juve i Milan są w stanie realizować taki sam plan taktyczny jaki zastosowaliśmy wczoraj z równie dobrym efektem.

Co do United to nie jestem w stanie napisać złego słowa. To właśnie najbardziej boli, że ta drużyna i trener zrobili wszystko co trzeba było aby awansować. Kapitalna realizacja założeń taktycznych, kontrola nad meczem, ograniczenie przestrzeni Realowi, wszystko było świetne. Decyzja z parą Rio - Vidic okazała się trafiona, przy wsparciu partnerów i nie będący zmuszani do sprinterskich pojedynków znowu wyglądali jak kilka lat temu. Giggs na prawej stronie niesamowity. Welbeck to chyba najlepszy piłkarz dwumeczu obok Lopeza, na tle gwiazdozbioru Realu błyszczał i wyglądał lepiej od Robina, który jako jedyny mnie wczoraj ciut zawiódł mimo, że nie grał źle. Jeśli Danny poprawi skuteczność to będzie potworem. Naprawdę znakomity dwumecz w jego wykonaniu, szkoda, że wczoraj nie trafił do siatki dobijając strzał Robina. Wielkie brawa też dla Fergusona, rozpracował Real i wreszcie wyciągnął wnioski po tych dwóch przegranych finałach z Barceloną. Gdybyśmy zagrali w ten sposób w tamtych meczach jestem pewny, że zaprezentowalibyśmy się o niebo lepiej.

Cóż, trzeba żyć dalej ale już dawno mecz piłki nożnej nie wzbudził we mnie tylu negatywnych emocji.
Ostatnio zmieniony 06 mar 2013, 12:58 przez Morrow, łącznie zmieniany 2 razy.

Wróć do „Puchary Europejskie”