Nie jest. Bodaj Pawlowski podczas zdobywania jednej góry zrezygnował z ataku na szczyt po to, aby nieść pomoc jednemu himalaiscie, który miał problemy w niedalekiej odleglosci od niego.sbQ pisze:czy powszechnym zachowaniem jest, że pozostali dwaj w tej sytuacji go zostawiają i idą dalej do góry?
Jeżeli jednak pijesz do schodzenia naszychz Broad Peak to jest podobno taka zasady, że każdy schodzi swoim tempem wzglednie do sil jakimi dysponuja. Bielecki dotarł do IV obozu pięć godzin przed Małkiem. Berbeka i Kowalski szli za nimi w odstepach bardzo powoli. Ten drugi opadal z sil i z wiadomosci, ktore do nas naplywaly mogl miec obrzek pluc. Brakowalo mu takze doswiadczenia na osmiotysiecznikach wiec mogl przeoczyc objawy, ktore powoli mogly sie ujawniac przed atakiem na szczyt. Mam tez nie odparte wrazenie, że Berbeka jako TOPR-owiec z jego empatia i doświadczeniem swoje wolne schodzenie uzaleznil od sytuacji Kowalkiego, aby w razie czego przyjsc mu z pomoca. Niestety dla niego chyba sie przeliczyl.



